Ci, którzy przejrzeli na oczy27.06.2020 09:57
Inne
Podziwiamy tych, którzy nadal pracują w firmie JCE Jarosław Ciepielowski. A właściwie tych, którzy są wyzyskiwani na podstawie umów zleceń, gdzie powinni być zatrudnieni na umowy o pracę.
Przemek (wpis wyżej) bardzo ogólnie opisał warunki pracy.
W ogłoszeniu o pracę - zero informacji o tym, że jest to umowa zlecenie. Na samej rozmowie - informacja, że na początku umowa zlecenie a później można się dogadać (zapomnij o tym)... Umowa - same niekorzystne zapisy (zwrot kwoty kilku tysięcy złotych, jeśli zwolnisz się w ciągu pierwszych kilku miesięcy - nie pamiętam już czy były to 3, czy nawet 6 mies.) - rzekomo za koszt szkoleń, których nie ma, a za które zapłacił pracodawca, w umowie miesięczny czas wypowiedzenia, odpowiedzialność za towar, za umowy z klientami, za wszystko, bo co by nie było źle to i tak TY będziesz pociągnięty do odpowiedzialności. Do pracy przychodzisz codziennie w ustalonych godzinach, wykonujesz stałe obowiązki, a do tego pozostajesz do dyspozycji szefa i wykonujesz polecenia. I co masz w zamian? Umowę zlecenie od której składki są odprowadzane nie od faktycznego zarobku, brak urlopów (chyba, że bezpłatny), jak zachorujesz to jesteś bez kasy (bo to co ZUS Ci wypłaci przy zaniżonych składkach - nie starczy Ci na jedzenie). Jak zachorujesz po przyjęciu do pracy - masz problem, bo przy umowie zlecenie nie masz ochrony od samego początku (obyś nie trafił do szpitala bo się nie wypłacisz do końca życia za leczenie). Właściciel firmy wyzyskuje swoich pracowników (choć formalnie zleceniobiorców) a także swoich klientów jak tylko się da, aby mieć dla siebie jak najwięcej pieniędzy. Wypłaty??? ustalone do 10go. a zdarzały się dopiero w okolicach 20go. Najczęściej w gotówce, aby Państwo się nie zorientowało, że nie są odprowadzane podatki. Inspekcja pracy? Owszem są kontrole, ale tak jak pisał Przemek - zastraszanie aby kłamać, że się nie pracuje tak jak to jest w rzeczywistości. Z obecnych pracowników nikt nie zgłosi, bo nie chce stracić źródła utrzymania, bo od razu było by wiadomo kto zgłaszał. Pracodawca każe sprzedawać klientom nie swój towar - po prostu kradnie jednym aby sprzedać drugim.... Można by książkę napisać o negatywach tej pracy i braku moralności oraz uczciwości pracodawcy. Właściciel firmy potrafi idealnie mydlić oczy i na wszystko ma argument. Do tego niczego się nie boi. Najpierw każde oszukiwać i naginać zasady aby tylko wynik się zgadzał, a jak robi się z tego problem to wypina się i zrzuca winę na zleceniobiorcę... (usunięte przez administratora)