Wrona22.02.2014 12:01
Inne
Chciałam przestrzec przed współpracą z tym wydawnictwem. Aplikowałam na stanowisko korektora/redaktora. Mimo tego, że początkowo wszystko wydawało się być w porządku, na końcu spotkała mnie niemiła niespodzianka.
1. Rozmowa kwalifikacyjna przez telefon. Wydawnictwo zatrudnia zdalnie dlatego wydaje się to zrozumiałe. Jednak wszystkie etapy rekrutacji, a były 3, odbywały się przez telefon. Polegały na odpowiadaniu na pytania, które nie zawsze były zrozumiałe.
2. Zadzwonił mężczyzna w imieniu redaktora naczelnego, aby poinformować mnie o przyjęciu - zaproponował pracę na umowie o pracę itd. Wszystko super.
3. Zostałam poproszona o wysłanie dokumentów drogą listowną.
4. Tydzień później otrzymałam skierowanie na badania wraz z telefonicznym potwierdzeniem i wytycznymi. Zostałam poproszona o wysłanie drogą mejlową terminów, w jakich odpowiadałyby mi badania.
5. Przez tydzień zero odzewu. Postanowiłam się skontaktować z redaktorem naczelnym.
6. Zadzwonił ten sam mężczyzna, w imieniu redaktora naczelnego, z informacją, iż proces zatrudnienia został wstrzymany i nie mogą zaoferować mi stanowiska. Na pytanie "co jest tego powodem", nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć - takie informacje dostał do przekazania i "jest to związane z procesem badania medycznego". Co to może oznaczać?
Przez prawie miesiąc byłam na etapie zatrudniania nagle dowiadując się, że nie ma dla mnie posady. O co chodzi? Pewnie już się nie dowiem... Ale mam wrażenie, że tak nie powinno się postępować z ludźmi...