Moje doświadczenie z tą firmą jest bardzo złe - była to właściwie moja najgorsza praca do tej pory.
Zacznijmy od warunków pracy, które były okropne. Latem było tak gorąco, że miało się ochotę zdjąć z siebie skórę, a jedynym ratunkiem były dwa wiatraki. Zimą zaś temperatura była tak niska, że trzeba było pracować w zimowej kurtce, czapce oraz rękawiczkach (praca ma odbywała się w pomieszczeniu - nie na zewnątrz!). Przez tę temperaturę często występowały przeziębienia, ciężkie do wyleczenia w temperaturze 10 stopni.
Praca polegała głównie na nadawaniu przesyłek, więc nikogo nie obchodziło to, że przesyłka waży dużo ponad normę - i tak musiałeś sobie sam z nią poradzić. Przez to często miałem problemy z bólem kręgosłupa. W wynajmowanym lokalu winda się psuła, wypadały z niej jakieś śrubki i przez to bałem się nią jeździć. Nie dostałem nawet nigdy skierowania na badania lekarskie, a dźwięk klejonej taśmy bardzo pogarszał mój słuch - tak, jest to bardzo uciążliwe, kiedy słucha się tego cały dzień.
Moja ulubiona część: traktowanie pracowników.
W firmie zatrudnione są wszystkie dzieci szefowej. Od ich humoru zależało to, jaki będziesz miał dzień w pracy. Co najciekawsze - ich humor często zależał od traktowania szefowej. Jedna Pani była przemęczona pracą i nie mogła wziąć wolnego, ponieważ nikt nie był w stanie jej zastąpić. Było widać w tej kobiecie ogromne przemęczenie i smutek, którego skutkiem było krzyczenie na pracowników. Ja obrywałem codziennie. Kiedy doszło do tego, że postanowiłem zmienić pracę i rozesłałem CV, podejście tej kobiety wobec zmieniło się o 180 stopni. Zacząłem nawet liczyć, od ilu dni nikt na mnie nie krzyczała. Złą atmosferę w pracy często też wprowadzały kłótnie małżeńskie pracownika. Większość pracowników po prostu chodziła "naburmuszona".
Jeśli postanowisz jednak zatrudnić się tu, na pewno przygotuj się na wysłuchiwanie pseudofeministycznych tekstów i obrażanie otyłych osób. Pracownicy nie byli zbyt tolerancyjni. Jeśli postanowisz zachorować, lepiej nie bierz L4, bo po powrocie do pracy wszyscy będą na Ciebie obrażeni, że przecież jest szczyt sezonu i oni muszą harować, a Ty leżysz w domu i pachniesz. Po pewnym czasie przestałem brać L4, a w tak zimnych warunkach nie dało się wyzdrowieć, ale przynajmniej nie czułem się winny i moja psychika odetchnęła z ulgą.
Nienawidziłem tej pracy i z każdym dniem czułem wielką niechęć. Przyszła do mnie depresja i panika. Za każdym razem, kiedy otwierałem oczy, zastanawiałem się, o co dziś będą pretensje. Cieszę się, że to zmieniłem. Żałuję, że nie zrobiłem tego szybciej, ale jestem zbyt dobry i nie zrobiłem tego na prośby szefowej. Na szczęście poszedłem po rozum do głowy.