Łukasz Eichner26.07.2017 17:47
Inne
Ja Łukasz Eichner przepraszam Państwa Renatę i Macieja Bubulów za opublikowanie nieprawdziwych informacji we wpisie z dnia 13.02.2015 r. o na portalu internetowym www.gowork.pl pod pseudonimem „Pracownik”, o treści: „Historia najwyższego ulotkarza była pierwsza od góry. Niestety była dla kogoś niewygodna i została usunięta. Publikuję ją ponownie, niech ludzie wiedzą jakich ludzi próbują niszczyć ci państwo. Kto zna mnie dłużej, ten wie jakim jestem człowiekiem. Nie pozwolę sobą poniewierać. Zbyt wiele nerwów kosztowała mnie współpraca z Multiką i nie zapomnę jej do końca życia.” oraz za opublikowanie nieprawdziwych informacji we wpisie z dnia 02.05.2015 r. o godz. 00:28, posługując się pseudonimem Pracownik, o treści: „Przez kilka lat pracowałem w markecie kredytowym Multika z siedzibą przy ul. Dworcowej 2 na stanowisku ulotkarza. Firma należy do państwa Renaty Talagi i Macieja Bubuli. Po tych kilku latach odszedłem gdyż nie podobało mi się iż musiałem umieszczać plakaty tej firmy na słupach a następnie w przypadku ukarania mandatem przez straż miejską płacić nałożone kary ze środków własnych. Gdy zacząłem pracować na dotychczasowym stanowisku dla innej firmy, która oferowała dużo lepsze wynagrodzenie, w akcie zemsty szeregiem różnego rodzaju intryg moi wcześniejsi pracodawcy usiłowali doprowadzić do tego aby obecny pracodawca mnie zwolnił. Gdy im się to nie udało zgłosili na policję uwłaczający mi zarzut, że niby zniszczyłem im samochód, że osobom trzecim wypowiadam szantaże i groźby karalne pod ich adresem i że spaceruję po mieście z ulotkami i ich śledzę. Wzięli dwie osoby też ulotkarzy aby byli ich świadkami i zeznawali na moją niekorzyść. Po jakimś czasie jedna z tych osób przerwała zmowę milczenia i odwołała swoje wcześniejsze zeznania i złożyła nowe, w których stwierdziła iż wcześniejsze zeznania musiała złożyć pod groźbą utraty pracy. W efekcie straciła ją a w mojej sprawie cisza. Osoba która odwołała zeznania w mojej sprawie szybko pożałowała swojej decyzji. zrobiono z niej w Żywcu pośmiewisko falę pomówień i nieprawdziwych plotek. Niestety my dwoje nie jesteśmy jedynymi poszkodowanymi przez tą firmę. Dwie inne osoby, małżeństwo, które również pracowało przy roznoszeniu ulotek tej firmy zostało przyjętych na bardzo dziwnych warunkach, tzn. pracowały dwie osoby a płacone miała tylko jedna. Długo nie pracowali. Odeszli na znak protestu zakładając jednocześnie sprawę w sądzie pracy. Poinformowali też Państwową Inspekcję Pracy o trwającym od lat procederze zatrudnienia ulotkarzy przez właścicieli Multiki na czarno. Przegrali sprawę na skutek rozlicznych znajomości państwa z Multiki z różnego rodzaju osobami, które podpowiedziały im jak z tej sprawy wyjść obronną ręką. Skarga do PIP też niewiele dała, gdyż inspekcja pracy nie stwierdziła nieprawidłowości w firmie. W ramach zemsty poszkodowane małżeństwo omal nie utraciło praw rodzicielskich nad swoją córką ponieważ byli pracodawcy usiłowali dowieść iż pracując niedostatecznie opiekując się dzieckiem. Nie wiem ile innych osób zostało poszkodowanych przez tą firmę. Zemsta na mnie ze strony tej firmy spowodowała u mnie załamanie nerwowe, które dwa razy prawie zakończyło się próbą samobójczą. Gdyby nie pomoc bliskich mi osób nie wiem czy jeszcze żyłbym po tych wszystkich przeżyciach. Reasumując, przestrzegam zarówno klientów, którzy mają zamiar skorzystać z usługi tej firmy, jak i osoby, która mają zamiar podjąć tam prace. To nie są dobrzy ludzie. Korzystając z usług Multiki lub podejmując pracę u nich wszystko zmierza do tego, iż w przyszłości osób poszkodowanych przez tą firmę może być więcej. Dlatego już teraz przestrzegam aby uważać na Multikę. Tylko tyle mogę zrobić aby uprzedzić inne osoby. Proszę też aby tą wiedzą dzielić się ze swoimi znajomymi i nich oni również przekazują ją dalej. Im więcej osób będzie wiedzieć o tej historii tym szybciej firma Multika albo zmieni swoje postępowanie, o co gorąco apeluję, albo będzie musiała zakończyć swoją działalność.”
Łukasz Eichner.