Bardzo dziwią mnie niektóre z zamieszczonych tu opinii, zwłaszcza, że w dużej części pochodzą od osób, które w LPR nie pracowały lub pracowały bardzo krótko. Osoby, które w LPR pracowały bez większego problemu rozpoznają, które z zarzutów są prawdziwe a które nie.
Zamiast opinii o pracodawcy są bardzo poważne zarzuty ad personam. Ich autorzy nie przytaczają jednocześnie żadnych dowodów na to, że zareagowali w formalny sposób zwłaszcza będąc świadkami łamania prawa. Nikt nie stanął w obronie siebie, swoich pracowników, wartości, prawa gdy przytaczane sytuacje się działy? Sugerowanie niegospodarności, dyskryminacji, niekompetencji, a nawet molestowania seksualnego to sprawy, które powinny być rozstrzygane w inny sposób niż anonimowe wpisy w Internecie. Wyzwiska, obelgi… poziom dna rynsztoka. Bardzo smutno się to czyta. Naprawdę.
Zarządzanie LPR jest wyjątkowym wyzwaniem (i przywilejem). Nie wiem, jak autorzy opinii poradziliby sobie z prowadzeniem podmiotu, który jednocześnie jest ZOZ’em i przewoźnikiem lotniczym, skupia w sobie różne interesy wpływów czy grup zawodowych (i to pełnych silnych, indywidualnych charakterow), zatrudnia tak wiele osób i ma tak bardzo rozproszoną strukturę, musi połączyć ambicje nowoczesnego zarządzania z przepisami lotniczymi i medycznymi, a nade wszystko z pracą z osobami, którym na zmianach (eufemistycznie rzecz ujmując) nie zależy. Ja miałam okazję. Opinie o mnie były skrajne. Cześć rozumiem i z perspektywy czasu dużo bym zmieniła w swoim zachowaniu. Ale pojawiały się także takie głosy, jak to, że wywołuje korki w Dzielnicy Bemowo, dyskryminuje osoby niepełnosprawne, czy że stanowisko otrzymałam w niemoralny i nieuczciwy sposób. Gro negatywnych opinii pochodziło od osób z innych niż administracyjny, pionów, od osób, z którymi nigdy nie pracowałam bezpośrednio a nawet z którymi nigdy się nie spotkałam.
Osoby, o których piszecie popełniają błędy, zapewne wiele rzeczy mogłyby zrobić lepiej, ale nie wiecie (a przynajmniej część z Was nie wie) z czym się mierzą każdego dnia, na czym tak naprawdę polega ich praca, ile serca, potu i łez w nią wkładają, ilu pracownikom i ich rodzinom pomagają także w ich prywatnych sprawach (także gdy te same osoby wcześniej pisały na nie donosy), jakie zadania zlecają im jacy ministrowie, jak bardzo skupia się na nich uwaga etc. A czy znacie to uczucie gdy jesteście oskarżani o coś czego nie zrobiliście albo co zostało zinterpretowane w niewłaściwy sposób? Owszem, rubaszne żarty czy pewnego rodzaju zewnętrzny „luz” mogą być różnie odbierane i nie przy każdym można je pokazać, ale one pomagają w skróceniu dystansu i zmniejszeniu napięcia wynikającego z ogromnej odpowiedzialności na nich spoczywającej. Nie chce zabrzmieć patetycznie i slodko bo dobrze wiem, co w tej firmie „nie gra” i że nie jest idealnie, nie każdy został dobrze potraktowany, ale chyba nie zebrali się na tym forum sami purytanie językowi, idealni pracownicy i kryształowi ludzie.
Uczciwie - praca w LPR może być najlepszym w życiu zawodowym doświadczeniem mimo wielu obszarów do poprawy. LPR przestrzega prawa pracy, nie narzuca nadgodzin, terminowo wypłaca wynagrodzenia, prowadzi wewnętrzne rekrutacje, do pewnego stopnia reaguje na wnioski o przeniesienie do innej bazy czy działu, daje narzędzia pracy, których w innych miejscach nie ma, jest liderem w swoich obszarach, zatrudnia psychologów, programistów i zaplecze administracyjne, stał się samowystarczalny szkoleniowo, jest uznawany na arenie międzynarodowej, prowadzi działalność naukową. Mało? Oczywistym jest, że nie każdy obszar/dzial/zespol jest dla każdego, że musi być jakaś zawodowa chemia, że nie zawsze będzie łatwo, lekko i przyjemnie, że przełożony to nie pluszowy miś, że nie każdą własną pomyłkę naprawimy, ale warto. Warto zwłaszcza samemu się przekonać i wejść do jakiejś struktury z otwartą głową, aby wyrobić sobie własną opinię po czymś innym niż jednorazowy kontakt z kimś. W dodatku każda nowa osoba będzie te zawodową przestrzeń współtworzyła wnosząc swoje kompetencje, doświadczenia i energię. LPR to nie jakiś mityczny twór, ale podmiot tworzony przez wiele jednostek. W firmie jest mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy na swojej pracy znają się jak nikt inny, z częścią można zawrzeć znajomości na całe życie, wiele się od nich nauczyć i wartościowo spędzić czas. Ale do tanga trzeba dwojga więc warto zacząć od siebie, robić swoje i nie pracować jako obserwator czy rozsiewacz plotek.
Trzymam kciuki i życzę powodzenia każdemu, kto już się zdecydował lub w przyszłości zdecyduje na pracę w LPR.