A tak ludzie niszczą ludzi niedaleko nh, bo w Bochnii...
Witam! Pracuje w firmie parę lat, z doświadczeniem w handlu w innych firmach,wynoszącym kilkanaście lat.
Firma generalnie bardzo słaba, jeśli chodzi o podejście do pracownika, bardzo delikatnie pisząc. Bochnia to małe miasteczko ze wspaniałą tradycją, ale traktowanie pracowników szeregowym i kierowników małych sklepów tej Wspaniałej Firmie pod te wspaniałe tradycje nie należy.Traktowanie pracowników nazwać można (usunięte przez administratora) Przykładów jest mnóstwo zaczynając od niebotycznych,(usunięte przez administratora) niemożliwych do odebrania (usłyszysz od Pana (usunięte przez administratora) iż i tak jest nas przecież za dużo) ilości nadgodzin, sięgająch w sklepie np Floris nawet, uwaga 200 godzin. Pytanie, co robi lokalna PiP - (usunięte przez administratora) który odbiera nagrody za wyzysk swoich pracowników dzięki którym otrzymuje te nagrody, i jeździ domyślam się nie swoim rywatnym samochpdem, jako jedyny i niezastąpiony człowiek sukcesu firmy PSS w Bochnii? Jakość grafików to wstyd dla tzw IT, jeśli taki oddział firma w ogóle ma. Rozwoju żadnego, wynagrodzenie minimalne a podwyżki daje tu tylko i wyłącznie Nasze Państwo. (usunięte przez administratora) Kiedy wreszcie ludzie przejrzycie na oczy? Przykładów jest mnóstwo! I to takich podstawowych. Jakość wyrobów, jak na 20 gospodarkę świata jest fatalna - na każdym dziale ze szczególnym naciskiem na masarnię- szynka przyjeżdża z 3 DNIOWYM tzw. terminem przydatności. W sklepie panuje atmosfera strachu, demoralizacj, a młode dziewczyny, które wiedzą jak wyglądają warunki pracy w innych firmach, potrafią ze strachem (!) po prostu uciekać już po kilku dniach, zamiast tracić zdrowie psychiczne i fizyczne wiedząc, że przy bezrobociu około 5% znajdą lepszą pracę bez kłopotów. Kierownictwo średniego szczebla nie posiada nawet umiejętności obsługi excel. Dziewczyny te robią jednak co mogą, pracują za trzy, ale przy tak chorej presji z tzw. biura, a szczególnie "sławnej" Panii (usunięte przez administratora)" stosującej (usunięte przez administratora) na tych kierowniczkach niższego szczebla, one wymiękają i psychicznie i fizycznie. Firma zabrania chodzenia na tzw. Urlopy na żądanie oraz karze w sposób psychologiczny osoby chodzące na L4. Firma nie przestrzega notorycznie podstawowej przerwy 11 godzin pomiedzy zmianami. Takie coś już kiedyś przerabialiśmy, ale to w latach 90-tych XX wieku było, przy 25% bezrobociu. Pytanie jest takie, co robi PiP w Bochnii. Kiedy się wreszcie pojawi czy musi się standardowo wreszcie wydarzyć jakaś tragedia.