W 2015 roku praca w La Cantinie była moją pierwszą pracą. Już pierwszego dnia było widać przerażenie w oczach kelnerek gdy wchodził właściciel. Pewnego wieczoru w pracy wpadł na zmywak i zaczął mnie po prostu lać i na mnie się wydzierać. Powód? Na zmywaku stało składane krzesło, które ktoś najpewniej zostawił by sięgnąć po coś do wyższych półek. Miałem do ogarnięcia dwa zmywaki jednocześnie. Biały i czarny. Nie miałem nigdy czasu by coś zjeść. A on zaczął wyciągać swoje łapy i mnie wyzywać na K i na H bo uważał, że nie pracuję tylko siedzę na krześle. Zaczął rzucać we mnie przedmiotami. Talerze, deski do krojenia leciały prosto w moją głowę. Kelnera stanęła w mojej obronie. Została popchnięta przez tego pseudo szefa i upadła na ziemię. Minęło 11 lat, ale nadal to pamiętam. Od tego czasu zdążyłem się dorobić i niebawem wyciągnę konsekwencje prawne, oraz znajdę osoby, które spotkało to samo w tej restauracji. Z tego co się zdążyłem zorientować takie sytuacje trwają tam do dziś. Ktoś musi coś z tym wreszcie zrobić i nagłośnić sprawę by pracownicy nie byli poniżani i bici. Tym bardziej nie przez obcokrajowca w moim kraju.