niewazne04.09.2014 16:42
Inne
Ten posrednik (RAINER.dk) nadaje sie jedynie do tarcia chrzanu a dlaczego ? Juz tlumacze na wlasnym przykladzie. Kumpel znalazl ogloszenie w tej firmie ( plytki ) telefony urywaly sie od Rainera co chwile (mialo byc od cholery m2 plytek do polozenia. Pierw na salonie BMW potem na salonie Jaguara. Pomyslalem Sobie konkretna firma.Zaryzykowalismy i pojechalismy do Szczecina. Przed wyjazdem do Danii zamiast usiasc na spokojnie w firmie i porozmawiac o szczegolach to sprawy papierkowe zalatwialismy na masce od samochodu szefowej... ( Juz mi cos bylo nie w kolorki po mimo , ze na umowie bylo tylko 36h tyg.(haha) Pamietam slowa szefowej CYTUJE : "Panowie nie przejmujcie sie godzinami na umowie") Byl to Moj 1 wyjazd za granice , wiec bylem zafascynowany wyjazdem. Dojechalismy na miejsce odebral nas nasz pracodawca "FRANK" Okazalo sie , ze na tej robocie sa tylko poprawki po innej ekipie a nie metry juz nie wspominajac o warunkach mieszkalnych... Mialo byc normalne mieszkanie a spalismy w bodce na kolkach, wiec juz nam cos tu nie pasowalo , lecz sie tym nie przejelismy bo zalezalo nam na pracy. Odwalilem wraz z kumplem kawal dobrej roboty i wiecie jak sie odplacili ? Pod koniec naszej roboty u Franka zaczelismy podejrzewac , ze cos tu nie gra . Gosciu mial totalna olewke na system. Z dnia na dzien dowiedzielismy sie , ze zjezdzamy do kraju bo Rainer nie dogadal sie z Frankiem co do pieniedzy. ( Oboje z kumplem bylismy w szoku i co teraz ? ) Przyjechal po nas pracownik szefa dal nam pol godziny na spakowanie sie bo inaczej jak sie nie wyrobimy on odjedzie i bd musieli radzic sobie sami... Poczulem sie jak niewolnik wraz z kumplem bo nawet nie dal nam czasu by sie ogarnac a widzial , ze jestesmy w roboczych ciuchach wracajac prosto z placu budowy. Cala podroz powrotna przejechalismy brudni. Pomijajac ten fakt kierowca rozmawial z Frankiem przez tel za nim wyjechalismy , ze przelal rainerowi wieksza czesc pieniedzy za roboty. Najgorsze jest to , ze gosciu okazal sie bankrutem , ale byl na tyle cwany , ze przepisal firme na syna. ( Lecz to nas nie powinno interesowac ) Po dlugo meczacej podrozy z Danii do Szczecina piersze co chcielismy sie rozmowic z szefostwem co to ma wogole znaczyc ?! Nie zastalismy szefostwa w firmie , wiec wdalismy sie w dyskusje z pracownikami tej firmy. Jak to zawsze wychodzi byli bezradni , wiec by nie tracic czasu podpisalismy nalezne nam godziny z nadgodzinami i otrzymalismy zaliczke na powrot. Po dluzszym czasie przyjechalo szefostwo i zapewniali nas bysmy nie przejmowali sie o nalezne nam pieniadze. Mielismy dostac wyplate na koniec miesiaca , lecz jej nie dostalismy bo SZEF wyjechal sobie wraz z szefowa na wczasy do okola swiata nie przejmujac sie swoimi pracownikami. Gdy wrocil po 3 tyg okazalo sie ,ze nie mamy co liczyc na pieniadze bo wspominany wczesniej FRANK ( podobno ) nie wyplacil mu pieniedzy i bd podejmowac kroki sadowe. Podejrzewam , ze to tylko sciema bysmy dali Sobie spokoj a kierowca , ktory nas odwozil twierdzil , ze dostal szef za nas pieniadze , czyli cos tu nie halo. Laczenie zarobilismy ponad 7 tys na nasze w ciagu 3 tyg. Odliczajac zaliczki czyli 2 tys pln a gdzie reszta ?! Najgorszy nasz blad byl taki , ze nie skserowalismy godzin z podpisem bo tak bysmy mieli jasne dowody na oszostow i podejrzewam , ze nie bylo by problemu z pieniedzmi. Nic tylko rece zalamac... (usunięte przez administratora)