Niestety mój pobyt w Iskrze wspominam bardzo źle. Ośrodek reklamuje się jako miejsce nastawione na naukę różnych dyscyplin jeździeckich, jednak w rzeczywistości miałam wrażenie, że wszystko jest podporządkowane skokom — obowiązuje zasada, że skoro wszyscy skaczą, to każdy musi skakać.
Już przed przyjazdem jasno powiedziałam właścicielowi, że nie skaczę, i zostałam zapewniona, że nie będzie z tym problemu. Na miejscu okazało się jednak, że jazdy są w dużej mierze skokowe, a dla osób, które nie skaczą, nie ma właściwie żadnej alternatywy. Podczas jazd skokowych musiałam głównie stępować, mimo że wcześniej zapewniano mnie o możliwości normalnej jazdy ujeżdżeniowej.
Przez to czułam się bardzo odrzucona i traktowana tak, jakbym sama była problemem tylko dlatego, że nie chcę skakać. Wielokrotnie słyszałam komentarze typu: „To ty jesteś tą, która nie skacze?” albo „Dlaczego nie skaczesz?”. Uważam, że nie każda osoba musi skakać i osoba, która wybiera jazdę ujeżdżeniową, również powinna mieć możliwość normalnego uczestniczenia w obozie.
Niestety spotkało mnie również bardzo nieprofesjonalne zachowanie jednej z instruktorek. Była wobec mnie bardzo niemiła, a podczas ostatniej jazdy wsiadła na konia i zaczęła pokazywać mi, że ona potrafi jeździć, a ja nie. Uważam takie zachowanie za skrajnie nieprofesjonalne i nieodpowiednie dla osoby pracującej jako instruktor.
Miałam również wrażenie, że osoby z turnusów sportowych były traktowane lepiej i miały większe możliwości treningowe. Jeżeli nie skaczesz i jeździsz ujeżdżeniowo, nie możesz korzystać z treningów turnusu sportowego, a na lepsze jazdy raczej nie masz co liczyć. Odnosiłam wrażenie, że osoby skaczące miały zdecydowanie więcej możliwości.
Na plus zdecydowanie jedzenie — było bardzo dobre, różnorodne i było go dużo. Wychowawczynie również były miłe.
Podsumowując: zdecydowanie nie polecam tego ośrodka osobom, które nie skaczą lub szukają obozu nastawionego również na ujeżdżenie. Moje doświadczenie pokazało, że deklarowana możliwość jazdy bez skoków nie przełożyła się na rzeczywistość. Zamiast dostosowania zajęć do uczestnika czułam presję, wykluczenie i traktowanie mnie jak problemu. Gdybym przed wyjazdem wiedziała, jak faktycznie wyglądają tam jazdy i podejście do osób, które nie skaczą, zdecydowanie wybrałabym inny ośrodek, który akceptuje bez problemu osoby które nie skaczą i jest możliwość jeżdżenia czworoboków i programów.