wykorzystywany25.02.2013 13:16
Inne
LEGRA life history... MAGAZYNIER
Przedsiebiorstwo LEGRA (tak by z punktu prawnego nalezalo tytulowac owego pracodawce), lezacego gdzies na Rybitwach, gdzie droga dojazdowa jest uslana peknieciami, dziurami itd. Dojezdzajac do bramy wjazdowej jestesmy zmuszeni do zaparkowania gdzies gdzie się uda na miejscach parkingowych kolo glownej drogi, tylko nieliczni mogą wjezdzac na wewnetrzny teren zakladowy i nie są to tylko prezesi, kierownicy (uklady).
Po dluzszym czasie pracy u owego pracodawcy, droga jaka trzeba pokonac od budki cieciowej (gdzie trzeba się zameldowac dokonujac wpisu godziny i podpisu-kompletny archaizm patrzac na to czym prezesi jezdza ale o tym pozniej), do szatni ciagnie się jak prosta z pewnego obozu koncentr. z widniejacym napisem na wejsciu (wiadomo o jaki napis chodzi) i mnie osobiscie kazde wejscie i przejscie ta prosta w ten sposob się kojazylo. Dochodzac do LEGRy będziemy mieli okazje natrafic na pseudo ochroniarza, weszacego za kazdym i wszedzie i najmniej wywiazujacego się ze swoich pracowniczych zadan. Nazywa się [usunięte przez moderatora] często można było o nim powiedziec [usunięte przez moderatora]. Szatnie ok, tylko trzeba było się dość dlugo prosic o kluczyk do szafki ale się udalo. Pierwsze wejscie na hale produkcyjna wydawalo się przyjemne, nowoczesne maszyny, usmiech na twarzach, ale jak to mowia czym dalej tym gorzej. I rzeczywiście doszlismy z[usunięte przez moderatora]mianowanym jako reprezentant firmy, który kazda niesluszna decyzje dla pracownikow argumentowal iz o tym prezesi zadecydowali, a tak naprawdę z punktu widzenia prezesostwa to mnie takie bzdury jak zatrudnianie, zwalnianie by nie interesowalo (są do tego mianowani ludzie)- więc ten prokurent zaslaniajac się ustaleniami z prezesami sam dokonowywal roszad na stanowiskach i tez w innych sprawach.
I teraz się zacznie --- pierwsze wesjcie na magazyn (jak w ciemnicy), szaro, ciemno, zimno, bez ladu i skladu. Zostalem wyslany bez przedstawienia zalogi ze strony Prokurenta, więc nie wiedzialem z kim mam rozmawiac i kto rzadzi (a rzadza tam wszyscy). Z czasem poznawalem ludzi, większość była ok, nieco gorzej sprawa miala się z kolejna barwna postacia [usunięte przez moderatora] jednym z kierownikow produkcyjnych, który czasem wydawal się sympatyczny ale tylko czasem a jego decyzje nie az tak często ale wykluczaly się nawzajem. Nie pisana [usunięte przez moderatora], której wyraz twarzy często nie pozwalal na wyczucie intencji z jakimi się zwracala do magazynierow, nie wiadomo było czy jest w dobrym nastroju czy tez nie. I bedac na uslugach LEGRY i zajmujac się rzeczami magazynowymi pewnego razu przy zaladunku doszlo do tego iz po zaladowaniu calego towaru zostalo do zaladowania dwie palety, nie duze ale były, owa niby [usunięte przez moderatora]a jako osoba ostateczna w decyzyjnosci powiedziala by je spietrowac czego dotad nie robilismy. Ladunek dojechal a owe palety, a w sumie to jedna paleta nieco spadla podczas transportu. Wszystko skonczylo się na tym iz od tej chwili zaczely się nasze gorsze dni i drastycznie poleciala opinia gdzie i przez to zjawilismy się na dywaniku u tego charakterystycznego goscia REPREZENTANTA. Wszystko generalnie objawialo się w ten sposob iz cokolwiek było zle zrobione TO I TAK WINA BEDZIE LEZEC PO STRONIE MAGAZYNIEROW. Generalnie za magazyn byli odpowiedzialni magazynierzy, natomiast w rzeczywistosci do magazynu wchodzil kazdy i o kazdej porze, więc nie dziwnym było to iz stan magazynowy często niezgadzal się z tym co powinno być rzeczywiście. Oczywiscie odpowiedzialni za to byli magazynierzy. Oznajmiono mi podczas rozmowy na wstepie iz będę zobowiazany również do podpisania odpowiedzialnosci materialnej. I dobrze ze tego nie zrobilem na samym początku zreszta chyba ku naszemu szczesciu, taki swistek nie został nam przedstawiony bo czym dluzej się pracowalo i widzialo się te cale bagno w ktorym czlowiek się szmacil tym bardziej sobie zdawal sprawe ze to by był wielki przekret i pretekst do nieplacenia kasy pracownikowi, tudziez jeszcze trzeba by było się borykac z komornikiem, i to wszystko za to ze dostęp do magazynow mial kazdy ale tylko magazynierzy odpowiedzi byli za niego. A propo kasy – była ale inna niż podczas rozmowy na wstepie i tak to co mialo być netto okazalo się brutto (czyli [usunięte przez moderatora]i oszczednasc dla firmy na maxa).