nick03.01.2013 12:26
Inne
Umowa o pracę - owszem, wynagrodzenia - czasem raz na dwa lub trzy miesiące tysiąc złotych, spore znajomości w PIP - składanie skarg oficjalnych bądź nie, nic nie daje, Pracodawca o kontroli wie pierwszy niż ktokolwiek inny. Czcze gadanie o premiach i dodatkach - słowa rzucane na wiatr. Zmuszanie pracowników do podpisywania listy zaświadczającej o pobranym wynagrodzeniu, które dostają (lub nie) w późniejszym terminie, czyli po około 2 tygodniach od terminu przewidzianego w Kodeksie pracy. Jednym słowem paranoja, a podobno żyjemy w państwie prawa.