Na recepcję28.04.2022 15:42
Kandydat
Na rozmowę przyszłam idealnie na czas- ze swoją poprzedniczką minęłam się w drzwiach wejściowych. Spotkałam się akurat w lobby z rekruterką (pani właścicielka lub współwłaścicielka, jak mniemam), która poprosiła mnie, abym chwilkę zaczekała. W sumie czas samego oczekiwania na rozmowę wyniósł niemal 40min, ponieważ jak się okazało, wspomniana wyżej pani rozmawiała w swoim biurze z jakimś facetem. Do dziś zdumiewa mnie moja cierpliwość, tym bardziej wtedy. Do każdego wyżej postawionego pracownika w tym hotelu: z całym szacunkiem, ale zacznijcie mieć więcej poszanowania cudzego czasu, tym bardziej, jeżeli umawiacie się na konkretne godziny. Dramat. Sama rozmowa w miarę rzeczowa, obowiązki na stanowisku zostały dość precyzyjnie przedstawione. I tutaj kończy się jedyny pozytyw, jakim mogę się podzielić, a zaczyna typowe: "Bez względu na decyzję, odezwę się do pani do (tutaj podana była konkretna data)". Jak jesteście się w stanie, drodzy czytelnicy, domyśleć- nie, nikt się nie odezwał. Mimo tego, że jest to typowe i chyba już normalizowane w tym kraju, dla mnie nikogo to nie zwalnia z odpowiedzialności i będę wytykać to każdemu rekruterowi i nie tylko. Jeden wielki żart.