wspaniałe biuro na 11 piętrze wieżowca przy Emilii Plater 53.
tyle dobrego, szkoda tylko że Ty tam nie bedziesz pracować, bo Twoim miejscem jest "teren".
Aplikacja wysłana na stanowisko osoby zarządzającej zespołem.
Uśmiechnięta Pani tłumacz wita Cię na recepcji, prowadzi do pokoju w którym siedzi Pan prezes Portugalczyk, równie uśmiechnięty. Mówi głównie o firmie, Twoja osoba go nie interesuje, opowiada o tym jaka wspaniała kariera na Ciebie czeka i o tym, że za pół roku będziesz miał/a swój własny zespół, którym będziesz zarządzać - rozmowa trwa 5-10 minut. "Zadzwonimy". Czekasz na telefon z myślą "kurde, fajna ta praca", dzwonią! Zapraszają na dzień próbny, czekasz, bo Pan prezes ma zebranie, znów widzisz wspaniały uśmiech na jego twarzy, po czym wraz z Panią tłumacz przedstawiają Ci Twojego "trenera", który jest NAJLEPSZY w ich firmie. Od dziewczyny, która ma ok 20 lat dowiadujesz się, że idziecie w teren. Lekko zdezorientowana pytam "o co chodzi? na czym polega ta praca, że idziemy w teren?" no i dowiadujesz się :
CHODZIMY SOBIE PO DOMACH I SPRZEDAJEMY INTERNET to tak w skrócie. zarabiasz tylko na prowizji, czyli ile wciśniesz, tyle zarabiasz. (gdzie tu zarzadzanie zespołem?)
Umowa prowizyjna, praca "NA ULICY" - tak ładnie nazwała to Kasia - która miałabyć moją trenerką, dowiedziałam się od niej też że pracuje tu 5m-c (przypominam, że jest najlepszą trenerką w firmie).
Nie ładujcie się w to! Jeśli szukacie poważnej pracy, nie sugerujcie się przeszklonym wieżowcem w centrum Warszawy, uśmiechniętymi ludźmi i Panami w garniturach. (usunięte przez administratora)
Nie wiem więcej. uciekłam...