Polka02.10.2012 10:40
Inne
Praca przy pleceniu wianków. Sama praca w sobie, jak każda inna, ale warunki mieszkaniowe fatalne! Spartańskie!! Jedna toaleta z prysznicem na 25 osó, z czego tylko jedna osoba skorzysta z ciepłej wody, reszta jeśli chce się umyć to w zimnej, lub godzine czekać, to znów jedna osoba w ciepłej się umyje. Nie ma warunków, by cokolniek ciepłego do jedzenia sobie przyszykować, jedna kuchenka na prąd, która wywala \"korki\" w całym pionie, gdy się ją włącza, w pokoju prycza i brak prądu. Za te \"luksysy\" odciąga dziennie 5.50 Euro dziennie. 80 Euro miesięcznie za meldunek (czego nie ma nigdzie indziej, gdzie jeżdżę). 18 % jeszcze zabiera podatku (choć co do legalności tej pracy, nie dam sobie ręki uciąć). Czyli miesięcznie zabiera ok 260 E za ten \"apartament\". Na czysto dniówka wychodzi (dla kobiet wprawionych) 15-20 E... na samych wiankach. Za jeden wiane płaci 2.20 E, niedoświadczona kobieta nie zarobi więcej jak 10 E za dzień od godziny 8 do 21-22 z jednogodzinną przerwą obiadową (na suchy prowiant). O wyjściu do sklepu, za chlebem nie ma mowy, bo nie ma czasu... przez tydznień czasu nie widziałam nieba... do pracy każda osoba musi mieć sekator, za używany dodatkowo zabiera 20 E, a za nowy (tak twierdzi) 40 E. Do okoła pomieszczeń mieszkalnych chałda śmieci, do połowy okien, czułam się jak obozie pracy... Fizycznie praca nie jest ciężka, ale psychicznie czujesz się jak w niewoli, wolałabym rorzucać gnój w polu w deszczu niż tam pracować. Mam porównanie, bo pracowałam w nie jednym miejscu (ogórki, truskawki, pieczarki, restauracja) jeszcze takiego syfu nie spotkałam. Za 7 dni pracy (tyle musiałam wytrzymać) od godz 8 do 22 na czysto wyszło mi 154 E... Co u innego pracodawcy masz w dwa dni.. Mam nadzieje że jak najwięcej osób to przeczyta i nie da się nabrać, nie pojedzie w to miejsce. Tam jest strasznie! Najgorszego wroga bym tam nie wysłała, a co dopiero znajomą...