Agata09.06.2017 23:09
Inne
Podzielam powyższą opinię i bardzo wszystkim odradzam pracę w redakcji portalu "Dzisiaj w Gliwicach". Cały ich sukces opiera się tylko na umiejętności pisania śmiesznych lub efekciarskich postów na facebooku, prowokujących kliknięcia, komentarze i lajki. Mam nadzieję, że kiedyś okaże się, iż to zbyt mało, aby utrzymać dłużej ten portal, bo z poważnym dziennikarstwem nie ma to nic wspólnego. W siedzibie firmy, po drugiej stronie tych sympatycznych postów, rzeczywistość wygląda o wiele mniej kolorowo. Firma cały czas ma te same problemy, Redaktor Naczelny nigdy nie wie czy „Dzisiaj w Gliwicach” będzie nadal istniało rok później, bo firma nigdy nie miała stabilnej sytuacji, a właściciel przez lata albo nie umie wyciągać wniosków, albo jest zbyt leniwy, aby zrobić z tym coś więcej niż do tej pory. Inna opcja jest taka, że być może minął się z powołaniem, tym bardziej, że nie ma wykształcenia dziennikarskiego, ani żadnego pokrewnego z dziennikarstwem. Oczywiście wykształcenie to nie wszystko, same predyspozycje mogą wystarczyć, o ile się je posiada. To tak ogólnie, a jeśli ktoś jest ciekawy szczegółów na temat pracy w tym miejscu, to zapraszam do poniższej lektury.
Na początku chciałabym zaznaczyć, że ten post nie ma na celu nikogo urazić. Napisałam tu kilka osobistych faktów, ale zrobiłam to tylko dlatego, że mają one gigantyczny wpływ na słabe funkcjonowanie tej firmy. Wszystko co tu napisałam, jest szczere i zgodne z prawdą. Wiem, że nikt nikogo nie trzyma na siłę, właśnie dlatego już tam nie pracuję, ale nie znaczy to, że mam całą sprawę zignorować. Pragnę jedynie ostrzec innych ludzi przed pracą w tym miejscu i jednocześnie mam nadzieję, że twórcy portalu "Dzisiaj w Gliwicach" kiedyś przeczytają ten tekst i wyciągną wnioski, które nie wywołają jedynie słomianego zapału, a realną zmianę na lepsze, do której wszyscy pracownicy będą się konsekwentnie stosować, nawet po długim czasie. Cała ta opinia jest spowodowana tym, że twórcy tego portalu wydają się nie widzieć wszystkich jego problemów, ponieważ są zaślepieni przez swoje wady, których nie do końca są świadomi, lub które postrzegają jako swoje zalety.
Zacznijmy od tego, że firma "Dzisiaj w Gliwicach" jest interesem rodzinnym. Redaktor Naczelny jest jedynakiem, który najpierw był zatrudniany przez własną mamę w jej firmie reklamowej, a później stwierdził, że chce mieć własny biznes, więc założył ten portal i zatrudnił swoją mamę na stanowisku Sekretarza Redakcji, aby pomogła mu w sprawach księgowych. W momencie, gdy tam pracowałam, Redaktor Naczelny miał trzydzieści parę lat, nie miał żony, dziewczyny, dzieci, ani nawet prawa jazdy. Jest sympatycznym człowiekiem, z którym można się dogadać w sprawie interesów. W czym więc tkwi problem? Redaktorowi Naczelnemu brakuje dyscypliny. Jak dużo wymagasz od pracowników i mało im płacisz, to pewność siebie i uprzejmość, nie sprawi, że mimo wszystko będziesz dobrym szefem. Pomijając kwestie wymagań i wynagrodzenia, Redaktor Naczelny jest zapominalski, leniwy i niekonsekwentny. To dobry kumpel, ale słaby pracodawca. Sama byłam świadkiem jak kilku pracowników nagrało materiał filmowy, a Redaktor Naczelny planował go zmontować i opublikować, ale ciągle odkładał to na później, choć wcale nie miał aż tyle obowiązków, żeby przez cały miesiąc nie znaleźć maks. dwóch godzin, aby to zrobić, tym bardziej, że była to przecież część jego pracy, a nie jakaś bzdura. Po kilku tygodniach skończyła mu się licencja na używanie programu do montażu, a szkoda mu było kasy, aby wykupić przedłużenie, więc praca kilku osób poszła na marne. Materiał nigdy nie został zmontowany i opublikowany.
Szefowi zdarzało się też zlecać napisanie jakiegoś artykułu, a na drugi dzień już o tym nie pamiętał, albo pamiętał, ale stwierdzał, że jednak nie chce artykułu na ten temat. W ramach portalu "Dzisiaj w Gliwicach" istnieje też darmowa gazeta "Tydzień w Gliwicach", która jest wydawana bardzo nieregularnie, czasami co tydzień, czasami co dwa, czasami co trzy. Wcale nie jest dostępna jednocześnie w tych wszystkich miejscach, które są wymieniane przez firmę. Przy takim braku konsekwencji i znikomej promocji, nic dziwnego, że gazeta jest mało popularna i mylona z „Nowinami Gliwickimi”. Jest to zupełnie niepoważne podejście do klientów, którzy wykupili tam reklamę i do czytelników. Tacy klienci często później dzwonili ze skargą, że ich reklama była droga, a efekt okazał się żaden. Ludzie, nie kupujcie reklamy w tej firmie, to naciąganie i pic na wodę spowodowany pazernością twórców portalu! W razie gdyby ktoś myślał, że przesadzam, poniżej podaję dowód. Nawet o tak szkodliwym zjawisku jak „chwilówki”, twórcy portalu potrafią napisać pozytywny artykuł reklamowy, jeśli tylko dostaną za to pieniądze:
http://dzisiajwgliwicach.pl/chwilowki-ida-jak-burza-sprawdz-co-sie-zmienilo/
(polecam lekturę komentarzy pod tym artykułem)
Redakt