Anonim28.07.2012 14:40
Inne
(usunięte przez administratora) Pani dyrektor, osoba grubo po 50-tce, żona słynnego krakowskiego profesora to żywy postrach. Na komendę wykonujesz każdą czynność, nawet uśmiechać się nie wolno, a co dopiero rozmawiać. Pracę wykonujesz na akord - im szybciej tym większa szansa, że upomnienie dostaniesz tylko kilka a nie kilkadziesiąt razy.. Pracownicy zmieniają się maksymalnie co kilka m-cy, bo nikt nie wytrzymuje reżimu,(usunięte przez administratora), poniżania i pracy w warunkach absolutnego stresu.. Brak szacunku wobec pracownika i dziwię się, że jeszcze nikt nie oddał sprawy do sądu.. Jeśli ktoś się tam wybiera - SZCZERZE PRZESTRZEGAM! Dla Waszego dobra - omijajcie tę firmę szerokim łukiem - ja do dziś czuję ścisk w żołądku na samą myśl o K&K i terrorze ze strony Pani (usunięte przez administratora)