Zastanawiam się tylko dlaczego zakład pracy w Jasinie nie ma własnej tablicy do wystawiania opinii… trzeba się na Dobczycach wypowiedzieć, a to z kolei nie daje gwarancji, że osoba zainteresowana ofertą pracy zapozna się z faktami na temat słabych warunków, jakie tam panują. Kierownik nie wie, co tam w ogóle robi i czym powinien się zajmować. Na zebraniach powielana jest ta sama przemowa, tylko słówka zmieniają swoją kolejność. Do ganiania pracowników wytypowano lidera, który nie ma za grosz szacunku do ludzi (odnoszę wrażenie, że pochodzenie ma tu znaczenie).
Zwroty używane w kierunku podwładnych brzmią naprawdę bardzo źle, dlatego też nie będę ich tu przytaczać - strona i tak tego nie przepuści.
Nikt z tych „wyżej” nie liczy się ze zdaniem pozostałych osób.
Lider sam sobie wybiera, kto ma być awansowany o stopień w górę, a kto takowej szansy nie dostanie, bo jest przez niego najzwyczajniej w świecie nielubiany. Jest to tak zwane Kolesiostwo.
Mam dowody na m… stosowany w tym miejscu pracy, ale są one niewystarczające, aby udać się do PiP w celu założenia sprawy.
Góru zabezpieczyło się przed możliwością zebrania dowodów przez pracowników w taki sposób, że raz - nie można mieć telefonów przy sobie, dwa - jak coś zawalisz to prowadzą Cię do biura idąc tuż obok, aby zablokować możliwość użycia telefonu do nagrania rozmowy.
Faktem jest, że ludzie czekają na okazję pojawienia się oferty pracy, która zaspokoi ich oczekiwania finansowe oraz zapewni wygodny system pracy - jeśli taka możliwość się pojawia - odchodzą, bo gorszych warunków pod względem atmosfery raczej już nie uświadczą.
Zamiast wykazać chęci zatrzymania dobrych pracowników wolą ich równać z ziemią.
Wiadomo, że w każdej firmie znajdzie się coś, do czego się można przyczepić, ale w tej firmie ciężko jest znaleźć coś, do czego przyczepić się nie można.
Żeby to wszystko zaczęło normalnie funkcjonować należałoby zacząć od góry - dyrektor, który nie ma pojęcia co się dzieje, kierownik wiecznie zdezorientowany, zamyślony o konsoli, lider wyżywający się na pracownikach i mniszek donosiciel, który widzi więcej błędów, niż te, które faktycznie zostały popełnione (wpatrzony z lidera jak w obrazek - chciałby być na jego miejscu). Co do pracowników, to ciężko się tu jakkolwiek wypowiedzieć - ludzie jak wszędzie, paru wypadałoby wymienić, ale nie ma chętnych na te stanowiska.. przychodzą, widzą co się dzieje i odchodzą.
Co istotne… kadry też nie bardzo współpracują z pracownikami, na pomoc raczej nie ma co liczyć. W gruncie rzeczy to pracownik jest pozostawiony sam sobie, ewentualnie może zapytać kogoś obok o pomoc i liczyć na cud, że zwrócił się do dobrej osoby - w innym przypadku wycieczka do biura na przesłuchanie.
Co do zarobków, to nie będziemy tu za dużo pisać, bo jest to bez sensu - za tak toksyczne warunki pracy płacą stanowczo za mało. Lepiej iść pracować za mniej w normalnym środowisku, niż zarabiać parę stówek więcej, ale za to sięgać pomocy psychiatrów, żeby radzić sobie z kolejnymi dniami w glamoxie…
Mam nadzieję, że wszyscy, którzy mierzą się z każdym kolejnym dniem i czekają na ostanie 5 minut pracy w piątek znajdą w końcu pracę, w której będą mogli spokojnie odetchnąć - życie jest za krótkie, żeby marnować się w takim miejscu. Zastanówcie się, czy warto czekać, aż zmiana przyjdzie sama, czy nie lepiej będzie wziąć się garść i uczynić swoje życie lepszym teraz, czy w najbliższym czasie.
W pracy spędzamy co najmniej 8 godzin dziennie przy pełnym etacie i nie zwalnia nas to z bycia ludźmi… chociaż nie dla wszystkich jest to takie oczywiste - w glamoxie masz mijać się ze współpracownikami bez słowa i najlepiej nawet się do siebie nie uśmiechać, żeby nie wybić się z rytmu pracy. Wyjątkiem są ulubieńcy trzymający lidera za kieszonki od spodni - im wolno nieco więcej.
Co muszę przyznać, to że na przyjęciach jest nowy lider, który naprawdę dobrze traktuje ludzi, dba o ich komfort i zwraca się do nich z należytym szacunkiem. Szkoda, że nikt nie bierze z niego przykładu. Ale jak to mówią - szacunek wynosi się z domu, niektórzy najwidoczniej nie mięli z nim zbyt wiele wspólnego.
Gdyby ktoś chciał zbiorowo iść do PiP, żeby powiedzieć jak wygląda praca i traktowanie Was w tej firmie, to polecam - jako świadkowie macie szansę, bo jak wiecie sami - dowodów nie da się zebrać :)
Pozdrawiam kilku normalnych ludzi z firmy, trzymam kciuki za Wasz sukces w znalezieniu dobrej pracy.