ELD - dość duże biuro specjalizujące w architekturze przemysłowej. Dobre miejsce na zdobywanie doświadczenia w tym zakresie, często przy prestiżowych projektach.
Idąc tam jednak trzeba mieć świadomość, że w tej firmie jesteś nowy. Premiowane jest odpowiednie wypośrodkowanie karności i asertywności. Trzeba być przygotowanym na niepewność pierwotnych ustaleń. Pierwsza wersja bywa zmienna, jak to w architekturze bywa. Prestiżowy projekt dobrze wygląda w portfolio – nie mniej nie trzeba się obawiać odpowiedzialności prowadzenia projektu od A do Z. Pracujesz nad tym fragmentem, który przypadnie ci w ruletce, potem przekazujesz swoje autorskie rozwiązania kolejnej osobie, która skoryguje pod siebie i wprowadzi modyfikacje, wskakujesz do innego projektu na chwilę by powrócić do pierwszego i ogarnąć zmiany jakie zaszły, robiąc w te fragment trzeciego. Są z tego same plusy. Plusem dla pracodawcy jest fakt, że nie jesteś niezastąpiony – możesz pracować dziś nad jednym projektem, a za godzinę już nad drugim, albo w ogóle już nie pracować, ale odchodząc masz przynajmniej spokój ducha, że dadzą sobie rade bez ciebie. Drugim plusem jest to, że uczysz się wielu rzeczy – co prawda częściowo, jednorazowo i pobieżnie, ale jest to niepodważalna szansa by być specjalistą na wielu fragmentarycznych odcinkach wiedzy. Ruletka odpowiedzialności i zadań dusi twój roszczeniowy indywidualizm, ale stajesz się częścią zespołu montażowego produktów, które zjeżdżają z taśmy – czasem jako kolejne awaryjne warianty - wbrew pozorom ma to sens. Możesz mieć odczucie, że twoja praca – czas, energia i kreatywność nie jest szanowana – jest to odczucie błędne - w końcu zaangażowanie w produkt, który zjechał z taśmy zostało odpowiednio opłacone - a wszystko ma swoją cenę. Nadprodukcja natomiast daje szansę na zaprezentowanie inwestorowi n-ilość koncepcji, zaskoczenie go, powiedzenie „na zdrowie” zanim uruchomi się jego fizjologia. I tak się zdobywa te prestiżowe projekty, po które tam idziesz. Nieprawda? Możesz mieć oczywiście pracę łatwą i przyjemną, ale poza adaptację domu np. „Pod Wiśnią” lub „Nad Osuwiskiem” raczej nie wyjdziesz. Pracownia ELD mogła być czymś większym - hutą, portem, kombinatem – bez cienia złośliwości powiem – przy tym poziomie ich zorganizowania nawet nie zauważyli by różnicy.
Kończąc pozytywnie, to chciałbym powiedzieć, że lepszej firmy do zaprojektowania czegoś naprawdę skomplikowanego ciężko znaleźć. Zwykłe zadania robią na wczoraj, trudne na jutro, a niemożliwe do końca tygodnia. Może co niektórym nie podobać się styl zarządzania, ale bez elementarnego ciśnienia to by nie powstały i takie inwestycje, jak np. transpolarna magistrala kolejowa lub wcześniej piramidy w Egipcie.