Moja opinia odnosi się do procesu rekrutacyjnego oraz jest oparta na wrażeniu po rozmowie z szefową. Zaaplikowałem do hotchili na stanowisko programisty i umowilem sie na stacjonarne spotkanie. Biuro na obrzezach Warszawy, ciężki dojazd komunikacją, jesli nie jest sie z Pragi/Grochowa (a praca zdalna nie wchodzi u nich w grę bo szefowa ma „negatywne doświadczenia”). Ogólnie pierwsze wrażenie jest jak najbardziej negatywne. Osoba prowadząca rekrutację nie zerknęła przed rozmową na moje CV, więc musiałem opowiadać od początku jakie studia skończyłem i ile już pracuję. Projekty nad którymi pracują w hotchili nie brzmią angażująco i ciekawie, ale to tylko moja osobista opinia, komuś innemu może się spodobać robienie prostych landing page i wordpressa.
No i teraz tzw. „elephant in the room” - wynagrodzenie. Hotchili nie podaje widełek zarobków, bo tak naprawdę nie ma funduszy na zatrudnienie pracownika z takimi kompetencjami jakie wymaga w ogłoszeniu. Więc na stanowisko mid PHP developera (dopiero na spotkaniu face-to-face) oferują 5k zł brutto - zwykle juniorzy otrzymują więcej. Dodatkowo umowy są konstruowane w sposób następujący - 1/4 UoP i 3/4 UZ, aby nie odprowadzać pełnych składek. Więc gdy szefowa apropos niskiego wynagrodzenia powiedziała że „w pracy nie chodzi tylko o pieniądze” zgodziłem się - w pracy potrzebne są też możliwości rozwoju, profesjonalizm oraz przejrzystość.
Na szczęście miałem już dwie inne oferty pracy do rozważenia.
Dodatkowo poleciłbym posprzątać brudne miski z jedzeniem w biurze szefowej oraz określać widełki zarobków, aby potencjalni pracownicy nie czuli się (usunięte przez administratora)