Z dniem 1 czerwca 2025 zmieniły się nieco "zasady" działania PUP. Już niby nie trzeba jeździć regularnie "po podpisik", ale jednak... jeździć trzeba. Zarejestrowałam się na początku lipca. Dostałam informację, że można kontaktować się drogą mailową i telefoniczną, oraz że nie muszę przyjeżdżać regularnie do urzędu. W międzyczasie znalazłam na stronie urzędu ofertę, na którą spełniałam warunki. Z powodu nerwicy lękowej nie mogę wykonywać telefonów. Napisałam więc maila do osoby wskazanej do kontaktu mailowego na ofercie. Po kilku dniach wciąż zero kontaktu zwrotnego.
Pojechałam więc do urzędu, żeby to wyjaśnić. Oczywiście oferta została zdjęta ze strony i nikt nie wie, o czym w ogóle mówię. Kiedy dałam znać, że kontaktowałam się mailowo, usłyszałam, że pracownicy mają 30 dni na odpisanie na maile. 30 DNI! Na coś, co zajmuje maksymalnie kilka minut!
Nic dziwnego, że nikt jeszcze nie znalazł pracy przez Urząd PRACY.
Sprawa jest prosta. Urząd funkcjonuje wyłącznie od nabijania statystyk i robienia raportów, a nie od tego, żeby komukolwiek pomóc. Dlatego, jeśli ktoś liczy na pomoc w walce z bezrobociem... to nie to miejsce. Podejrzewam, że wielu bezrobotnych nadawałoby się znacznie bardziej do wykonywania obowiązków osób, które już pracują w PUPie w Będzinie. I efekt byłby znacznie lepszy. Pracownicy nie zdają sobie sprawy z tego, jakie mają szczęście, że w ogóle mają pracę.