Praca jak każda,12 h troche męczące.....mała kuchnia ,ledwo można się poruszać było.
Właściciel despota,fryz i ubiór wyjęty jak świeżo po premierze filmu Wejście Smoka z 1973 roku,wszelkie uwagi do pracowników,
załatwia z regóły zaocznie,poprzez panią menager I. w języku angielskim.
Jedzonko okey,szef kuch bardzo porządny gość,jak zresztą cała obsada pracowników z Koreii.
Stanowisko zmywaka było wygodne,bo reszta mnie nie interesowała.Przekoczowawszy miesiąc,o dziwo zostałem mianowany do stopnia
kucharza! O RETY taki zaszczyt,no i tak prowadziłem sam przybytek tj. kuchnie i zmywak.
Wiłem ię jak piskosz w ukropie,aby napełniać brzuchy ciepłymi specjałami bywlców stałych i tych przypadkowych,myć platery i gary,
........STOP ! I TO WSZYSTKO W PROMOCYJNEJ CENIE 8 ( osiem ) złotych na godzinę i bez umowy.
Po 12 godzinnej jezdzie byłem zjeb....... lepiej jak koń po Westernie.
Interwencje u pani menager,przyniosły tylko krótkie skwitowanie że od dziś tak będzie,bo Boss tak chce bo mały ruch.
Więc kogo to!? Dopiero po zwolnieniu zarządałem,umowe,zaległy urlop i dodatkowo po 50zł. za każdy dzień pracy na kuchni.
Dostałem sumy pomniejszone o podatek,nawet na koniec szale targają na niekorzyść pracowników.
W czasie kiedy pracowłem w Ohh sushi & grill w Magnolii wszyscy pracowali na czarno,tylko jedna osoba miała umowe z 8 praowników ???