Dziś 8 kwietnia 2017 o godzinie 20 na izbie przyjęc trafiłam na okropnego lekarza. Moja wizyta wyglądala nastepująco: Zapukalam do gabinetu, zapytalam czy mozna. Lekarz pyta po co, zdezorientowana odp ze do lekarza i usiadlam na krzesle, obserwowal mnie w milczeniu, w koncu stwierdza ze na pierwszy rzut oka jestem zdrowa, mówię ze boli mnie gardło i wypadl mi czop ropny. Robil sobie z tego zarty ze naprawdę? ojej.. ja pytam czy musi byc pan taki niemily a lekarzyna ze on dopiero moze byc niemily... moja konwersacja sie tu zakonczyla bo poprostu niewierzylam, ja pytam serio? Czy lekarz który ma takie podejscie do pacjenta nie moze zostawac w domu i takie dyskusje prowadzic wsród domownikow? Najlepsze jest to ze moje gardlo jest czyste, zdrowe, a ja ledwie mowie. Gratuluje wyboru pracownikow, nastepnym razem gdy zobacze łysego pana ok. 50-ątki- odrazu wychodze nawet gdybym byla obłożnie chora. Masakra totalna. Pan doktor nie powinien pracowac wsród ludzi. Obym zle ocenila wiek i niech wybiera sie na emeryture niedlugo.