od środka23.08.2016 10:53
Inne
Przepracowałem w firmie ok 8 miesięcy. Wypłata NIGDY nie była na czas.
O standardach firmy świadczy choćby fakt, że w pewnych okresach brakowało nawet papieru toaletowego w WC. Najśmieszniej było, kiedy "rozmowy biznesowe" na "wysokich szczeblach" odbywały się przy małej czarnej, gorzkiej, jak życie, bo nie było ani cukru, ani mleka, ani śmietany. Po kilku tego typu wtopach asystent prezesa miał produkty, ale u siebie pod kluczem, wyłącznie dla gości. Jeśli pracownik chciał kawę lub herbatę - wszystko musiał sobie kupić sam lub przynieść z domu. Oczywiście cygara dla prezesów były zawsze na chodzie.
Podwykonawcom i dostawcom należy współczuć. Kiedyś w kuluarach powiedziano mi "jeśli dobrze współpracuje ci się z jakąś firmą, to lepiej nie otwieraj limitu w tej hurtowni lub nie zapraszaj do współpracy". Podczas mojej przygody z firmą B. okazało się, że na sam dźwięk jej nazwy, rozmowa o współpracy się nawet nie zaczyna lub po 'sprawdzeniu historii' okazuje się, iż są ponad roczne, nieopłacone faktury rzędu 1000-2000zł.
A jeśli chodzi o lepszą płacę - gdyby wziąć etat 8h / 5 dni to rzeczywiście może wyjść w porządku (choć szału nie ma). Ale jeśli przeliczyć to wynagrodzenie przez rzeczywistą ilość przepracowanych godzin i dni 10-12h / 6dni to wychodzi śmieszna kasa. Do tego jeszcze należy dołożyć pewne wartości, których nie sposób mierzyć pieniądzem, jak: spokój/nerwy, komfort/warunki pracy, atmosferę, poczucie stabilizacji/bezpieczeństwo, życzliwość , wsparcie/pomoc i wiele innych.
Polecam wyłączenie osobom lubującym się w sportach ekstremalnych i to bez zabezpieczenia lub ludziom bez kręgosłupa moralnego ani zasad.