Recepcja24.01.2026 14:13
Były pracownik
Praca w hotelu nie należała do najgorszych, jednak sposób zarządzania pozostawia wiele do życzenia.
Praca na recepcji wiąże się nie tylko z obowiązkami zgodnymi z umową, ale również z licznymi dodatkowymi zadaniami, które nie są w niej ujęte i za które nie otrzymuje się żadnego dodatkowego wynagrodzenia. Pracownicy są kierowani do sprzątania pokoi, przyjmowania towaru, noszenia ciężkich przedmiotów, obsługi magazynu, obsługi bar, noszeniu posiłków, obsługi imprez w charakterze kelnerów (bez wymaganych badań i książeczki sanepidowskiej) czy zastępowania innych działów w sytuacjach braków kadrowych - a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Co istotne, takie zadania bardzo często zlecane są na ostatnią chwilę – np. informacja o konieczności kelnerowania pojawia się dopiero w dniu wesela lub w ten sam dzień. Nadgodziny nie są rozliczane zgodnie z kodeksem pracy – traktowane są jako zwykłe godziny pracy, bez dodatków.
Organizacja pracy pozostawia wiele do życzenia. Grafik trzeba często układać samodzielnie, informacje o imprezach pojawiają się w ostatniej chwili, a na braki w podstawowych materiałach (np. ręczniki, pościel) trzeba nieustannie zwracać uwagę. Wdrożenie nowych pracowników praktycznie nie istnieje – pomimo braku doświadczenia w branży (o czym informowałam przed podjęciem pracy) nie otrzymałam realnego szkolenia, a wszelkie wyjaśnienia były powierzchowne i w pośpiechu. Jeśli ktoś z biura pojawiał się na miejscu, to najczęściej tylko na kilka minut, bo „musi już jechać dalej”.
Warunki pracy również budzą wątpliwości – meble na recepcji są zagrzybione przez wieloletnie przecieki z kuchni, w której od dekad nie było remontu. Stroje służbowe są wymagane, ale nie są zapewniane przez pracodawcę, podobnie jak dodatek do prania. Kuchnie (w hotelu i budynkach weselnych) są niedoposażone, co wymusza przenoszenie sprzętu i naczyń pomiędzy obiektami podczas imprez.
Pomimo wielokrotnych zgłoszeń zarówno od pracowników, jak i gości, wiele problemów pozostaje bez reakcji i realnych działań naprawczych. Dodatkowo, kwestie związane z podstawowymi obowiązkami pracodawcy wobec pracownika są lekceważone. Gdy pytałam o skierowanie na badania do medycyny pracy, wielokrotnie słyszałam, że „zaraz dostanę”, jednak umowa zdążyła się skończyć, a na koniec usłyszałam, że skierowanie dają dopiero przy przejściu na umowę roczną. Kadrowa przyznała nawet, że „ma sporo osób do wysłania, ale nie mają umowy z żadną placówką, dlatego to się przeciąga”. Podobnie w sytuacjach, gdy coś było niezgodne z kodeksem pracy, odpowiedź brzmiała: „my tak działamy”. Osoby, które nie znają dobrze swoich praw, mogą nie być tego świadome, co pracodawca chętnie wykorzystuje.
Po zakończeniu współpracy trzeba się upominać o wypłatę czy świadectwo pracy – w moim przypadku ostatnia wypłata i dokumenty również były opóźnione, a wiem, że dotyczy to nie tylko mnie.
Ogólnie sama praca nie była zła, ale sposób zarządzania hotelem, dogadywanie się z szefostwem, ciągłe istotne sprawy podawane na ostatnią chwilę czy brak jakiegokolwiek rozwoju nie zachęcają do dalszej współpracy. Im dłużej tam byłam, tym mocniej czułam, że z dnia na dzień narasta tylko frustracja związana z tą dezorganizacją.
Podsumowując: przed podjęciem pracy w tym miejscu warto bardzo dokładnie zapoznać się z warunkami i mieć świadomość, że zakres obowiązków może znacznie wykraczać poza to, co zapisano w umowie, a przestrzeganie prawa pracy jest tu traktowane bardzo swobodnie.