Pracowałem w innym mieście i niestety nie z mojej woli bardzo krótko. Moja opinia będzie negatywna głównie z tego powodu, że firma nie dała mi się dobrze poznać ani nie chciała poznać mnie. Od razu przekreślili mnie praktycznie na starcie. Wszystko to przez to, że u mnie pracownicy byli zatrudniani przez śmieciowe umowy agencyjne a długość tych umów to jakiś żart. Pierwszą umowę dostałem na 2 tygodnie, drugą na kolejne 2 tygodnie a potem finito. O tym, że nie przedłużą mi umowy po niecałym miesiącu dowiedziałem się w bardzo niekulturalny sposób za pośrednictwem kobiety z agencji, która poinformowała mnie o tym przez SMS. Nawet nie potrafili się zdobyć na jakąś kulturę, powagę i zadzwonić lub przekazać mi to osobiście w siedzibie firmy.
Z rzeczy, które mi się nie podobały to bardzo wyraźny podział na tych lepszych pracowników z firmy i tych gorszych pracowników z agencji. Pracownicy z firmy z wyrzutem od razu zakładali, że nam nie zależy bo jesteśmy "tylko z agencji" a to im będą jechać po premiach. Kolejne moje zastrzeżenie to lekki chaos na magazynie, koperty z ticketami były niestabilnie przytwierdzane do paczek przez co łatwo było je pogubić. No i mam wrażenie, że firma nie dawała szans, nie wykazywała się cierpliwością i oczekują, że pracownik nauczy się wszystkiego w kilka dni. Jeden pracownik starszy stażem z pretensjami raz do mnie powiedział "Jesteś już tu 3 tygodnie i powinieneś już wszystko wiedzieć!". Jakie 3 tygodnie? W większości poważnych firm szkolenie i wdrożenie trwa 3 MIESIĄCE - i po upływie 3 miesięcy większość firm stwierdza, że pracownik przeszedł ten czas, w którym jest już gotowy do samodzielnej pracy. W Kuhne widocznie nie ma czegoś takiego jak wdrożenie lub trwa ono w trybie wyjątkowo ekspresowym dlatego nie dziwię się, że zwalniają pracowników z potencjałem po miesiącu kierując się takimi zasadami.
Oczywiście praca miała swoje plusy. Należą do nich z pewnością wolne weekendy. Podobała mi się duża i przestronna stołówka, w której chciało się spędzać czas na przerwie. Również szatnia była duża i wygodna. No i poza kilkoma zje.ba.mi (takimi jak ten co mnie rzekomo "uczył" na dziale inbound) poznałem kilku spoko i pomocnych ludzi. Do brygadzistów też nie mam zastrzeżeń, ani razu nie usłyszałem od nich nic przykrego.
Oceniam negatywnie głównie przez to, że nie pozwolili mi się wykazać, nie dali mi szansy. Szkoda, bo nie wszyscy pracownicy są szybkimi starterami, niektórzy potrzebują więcej czasu a tutaj nie minęło nawet "przysłowiowych" trzech miesięcy. Jedno czego mogę być pewien to to, że przykładałem się do pracy, słuchałem rad innych, wykonywałem polecenia. Tego nie mogę sobie zarzucić.