Moja opinia dotyczy doświadczenia pracy w sądzie w tym ze stażu asystenckiego. W trakcie jego trwania otrzymywałam informacje zwrotne, że wykonywana przeze mnie praca jest poprawna. W odniesieniu do sporządzanych uzasadnień uzyskałam również jednoznacznie pozytywną ocenę ich jakości, potwierdzoną w formie wiadomości pisemnej.
Co istotne, w czasie trwania stażu przedłużono mi umowę, wskazując wprost, że sporządzane przeze mnie projekty są rzetelne oraz nie zawierają błędów. Decyzja ta była dla mnie jednoznacznym potwierdzeniem, że moja praca spełnia oczekiwania i nie budzi istotnych zastrzeżeń.
Po zakończeniu stażu została mi jednak przedstawiona skrajnie odmienna, negatywna opinia końcowa, w której wskazano, że sporządzane przeze mnie uzasadnienia „nie nadają się nawet w części”. Tak diametralna zmiana oceny nie była nigdy wcześniej sygnalizowana ani omawiana w trakcie współpracy.
Po zapoznaniu się z negatywną opinią końcową podjęłam działania zmierzające do rozwiązania umowy za porozumieniem stron. W tym celu kontaktowałam się z pracownikiem działu kadr, aby omówić termin złożenia stosownego wniosku. Następnie zwróciłam się z prośbą o spotkanie w tej sprawie do przełożonej. W odpowiedzi usłyszałam, że „moja sprawa nie jest żadnym priorytetem” oraz że powinnam nadal świadczyć pracę, skoro figurowałam w grafiku. Z perspektywy osoby odbywającej staż sytuacja ta była trudna do zrozumienia, zważywszy że równocześnie oficjalnie wskazywano, iż sporządzane przeze mnie projekty „nie nadają się nawet w części”. Jednocześnie zwróciłam się z pytaniem, z czego wynikają tak istotne rozbieżności w ocenie mojej pracy, skoro jeszcze kilka miesięcy wcześniej była ona określana jako rzetelna i pozbawiona błędów. W odpowiedzi usłyszałam, że wcześniejsza pozytywna ocena miała na celu „danie mi jeszcze szansy na poprawę”. Jednocześnie w trakcie stażu nie przekazywano mi żadnych informacji, że moja praca wymaga poprawy.
Z perspektywy standardów pracy szczególnie niepokojący był również brak zachowania poufności przy przekazywaniu negatywnej opinii. Informacja dotycząca oceny mojej pracy została przekazana w obecności osoby trzeciej, co nie odpowiada podstawowym zasadom profesjonalnej i poufnej komunikacji na linii pracodawca–pracownik.
Taki sposób komunikacji i postępowania trudno uznać za spójny. Przekazywanie sprzecznych sygnałów co do jakości pracy oraz oczekiwanie jej dalszego wykonywania, mimo jednoznacznie negatywnej opinii końcowej, podważa przejrzystość i przewidywalność procesu.
Z posiadanych mi informacji wynika również, że nie jest to odosobniony przypadek, co dodatkowo rodzi wątpliwości co do sposobu traktowania osób odbywających staż.
Opinia końcowa nie została poprzedzona bieżącą, spójną informacją zwrotną ani realną możliwością odniesienia się do zarzutów. W praktyce oznacza to, że stażysta funkcjonuje w przekonaniu, że wykonuje swoją pracę prawidłowo, po czym dowiaduje się po fakcie, że ocena była zupełnie inna.
Taki sposób postępowania miał dla mnie realne i odczuwalne konsekwencje, wpływając negatywnie na moje funkcjonowanie oraz dalszą ścieżkę zawodową.
Osobom rozważającym staż asystencki rekomenduję daleko idącą ostrożność oraz dokumentowanie wszelkich informacji zwrotnych. Końcowa opinia może bowiem pozostawać w sprzeczności z komunikacją prowadzoną w trakcie stażu.
To doświadczenie podważyło moje zaufanie do rzetelności i przejrzystości ocen stosowanych przez tego pracodawcę.
Dodatkowo należy wskazać na istotną nierzetelność w sposobie sporządzenia opinii końcowej przez kierownika stażu. Opinie tej nie sformułowano wprost na podstawie treści opinii bezpośredniej przełożonej. W opinii źródłowej wskazano bowiem, że moje kompetencje są niewystarczające, co oznacza ocenę stopnia ich rozwinięcia. Tymczasem w opinii sporządzonej przez kierownika stażu znalazło się stwierdzenie, że nie posiadam kompetencji do pełnienia funkcji asystenta sędziego. Jest to jakościowo odmienna i znacznie dalej idąca ocena, nieznajdująca oparcia ani w treści opinii przełożonej, ani w przebiegu stażu, w tym w udzielanych mi wcześniej informacjach zwrotnych oraz decyzji o przedłużeniu umowy.
Dodatkowo, w okresie pozostawania przeze mnie na zwolnieniu lekarskim doszło do kontroli prawidłowości wykorzystywania L4 przeprowadzonej przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, zainicjowanej przez pracodawcę. Kontrola ta nie wykazała żadnych nieprawidłowości. Okoliczność ta miała jednak miejsce w kontekście wcześniejszych zdarzeń oraz narracji kwestionującej zasadność mojej nieobecności, co było dla mnie dodatkowym źródłem stresu i poczucia braku zaufania ze strony pracodawcy w sytuacji choroby.