Drodzy,
Jednak przeczytawszy historię kolegi - handlowca, nie mogę się powstrzymać, serdecznie współczuję i mam nadzieję, że wszystko jest już dobrze.
Ale ku przestrodze wszystkich Handlowców (tu odniosę się do odpowiedzi Pracodawcy), jeżeli jesteście wysyłani na szkolenia z BHP to nie zasypiajcie na nich, nie grajcie w gierki na komórkach, nie wysyłajcie zaległych wiadomości, etc. Te szkolenia prowadzi się dla Waszego bezpieczeństwa i jeśli kolega zgłaszał usterkę auta służbowego a kierownik floty go odprawił z kwitkiem powinien poprosić o tą opinię na piśmie i udać się z nią do BHP-owca i swojego bezpośredniego przełożonego, jeśli i oni odesłaliby go z kwitkiem to również taką opinię bierze się na piśmie (BHP-owiec nigdy nie napisze ze ma to w poważaniu bo za dużo ryzykuje, jego obowiązkiem jest zgłosić usterkę do Zarządu i przekazać zalecenie o konieczności zmiany auta, czyli nie dopuścić wozu do użytku przed naprawieniem usterki). Jeżeli obowiązki BHP-owca pełni ktoś z Zarządu musi taką odmowę naprawienia usterki również wydać na piśmie...
A swoją drogą jeśli kolega wiedział, ze w aucie są niesprawne hamulce to co mu strzeliło do głowy żeby wsiadać za kierownice czy te kilka stówek jest ważniejsze niż życie???
Swoją drogą koszt naprawy samochodów pracowników nie powinien obchodzić, to pracodawca odpowiada za ich stan i jest zobowiązany przepisami udostępniać pracownikom wszystkie niezbędne narzędzia pracy w należytym stanie.
I do pracodawcy - Kierownik floty powinien zostać zwolniony to jego obowiązkiem jest pilnowanie przeglądów aut służbowych, i powinien się cieszyć że (o ile tak jest) nie został pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej.
Wiem, że szkolenia z zakresu BHP to w większości firm prowizorka, ale mówiąc wprost lepiej znać te przepisy niż później jeździć wózkiem - tyle, że inwalidzkim...