DEFINITYWNIE NIE POLECAMY PRACY W TYM MIEJSCU! Razem z chłopakiem zdecydowałam sie wyjechac tam w celu zarobkowym na 2 miesiące. Turas przez telefon mowił ze jest mn óstwo pracy, kazał przyjezdzac jak najszybciej. Bardzo nas to zachęciło. Dzien przed wyjazdem przeczytalismy mnostwo negatywnych komentarzy o tej firmie, jednak zdecydowalismy sie zaryzykować, poniewaz myslelismy, że są one wyolbrzymione. Po przyjeżdzie niestety wszystko okazało się prawdą- po podwórku i korytarzach chodzą kozy, przez ktore strasznie smierdzi, dzięki Bogu nie natrafilismy na pokoj w budynku ktory sąsiaduje z ich zagrodą bo tam odór jest nie do wytrzymania, nikt się nami nie interesował po naszym przyjezdzie, wczesniej wspominana Izabela, ktora siedzi w biurze w ogóle nie miala pojęcia że mielismy przyjechac. Dostalismy pokoj w ktorym brakowalo lodowki i jakiegos stołu, o wszystko musielismy sie prosić, cudem dostalismy tlyko lodowke , ktora byla zagrzybiała i zapleśniała. pokój brudny. jak na 70-80 euro tygodniiowo za osobe na pokoj to warunki tam panujące są opłakane. bylismy tam 2 tygodnie , w ciagu tego czasu przepracowaliśmy po 4 dni. Gdy upominalismy się o prace, były tylko niespelnione zapewnienia- kazali byc gotowym do pracy. na liscie pracujących naS nigdy nie było, ewentualnie gdy ktoś wypadal z listy, 10 minut przed wyjazdem Iza walila do naszych drzwi i krzyczala -Arbeit! masz 10 minut , nie wiesz kompletnie gdzie , na co i na ile godzin jedziesz. Taką samą sytuację mielsi takze nasi znajomi. do pracy bus zabiera cię 2 godziny przed rozpoczęciem pracy, poniewaz bezsensownie zajezdza sie do bazy w Strallen gdzie czeka sie na kolejnego busa nieraz ponad godzine. powrót wygląda jeszcze gorzej, poniewaz firmie nie spieszy sie aby jaks najszybciej dojechał do domu- czekasz az nazbiera sie wieksza ilosc osob i przyjedzie jakis bus. w busach jest nadwyzka osob, wciska się tyle osob ile sie da ( siedzenie na podlodze, kolanach nawet w bagażniku) oczywiscie w drodze do pracy. powrót do Weeze przebiega w sposób "przepisowy"-wchodzi tyle osob ile miejsc. Kieyd bylismy tam na miejscu, nasi koledzy dzwonili do szefa (turasa) pytając o prace- ten twierdził ze jest jej mnostwo, zeby szybko przyjezdzac. gdy to zrobili, sieedzielismy razem na bezrobociu. rowniez w 2 tyg przepracowali po 3-4 dni. tyle wystarczy covie aaby odliczyc sobie na mieszkanie z twojego wynagrodzenia, reszta ich nie interesuje. raz na tydzien , mozna pobrac zaliczke (od 50euro) za ktorą cova pobiiera minumum 10 euro dla siebie. woda jest strasznej jakosci, kazdy dostaje jakiś wyprysków, krost. Całą firmą zarządza banda Turasów, która wozi się za nasze pieniądze furami prosto z salonu.
Podczas pobytu spotkaliśmy tam mnóstwo osób , które przebywają tam sporo czasu i wszyscy mówili, że nie jest to miejsce gdzie można zarobić, jest to ewentualnie dodbre wyjście dla osób karanych lub patologicznych, których tam nie brakuje(mnóstwo pijaków, handel narkotykami), nawet oni zdają sobie sprawę, że zarabiają grosze, jednak im w pewnym stopniu takie życie pasuje. Jest tam kilka osób stałych mających pracę, którzy siedzą w Weeze od lat. Świeżych jedynie wrzucają na zastępstwa, gdy ktoś nagle nie może iść do pracy, jednak to zdarza się rzadko. Stali pracownicy mówili nam, że często przepisują im godziny na kolejny miesiąc, ponieważ Cova twierdzi, że nie ma pieniędzy na wypłaty. Ludzie, oni mówią wam przez telefon, że jest mnóstwo pracy, poneiważ za każdą nową osobę dostają dotację w wysokości 1500 euro z Unii Europejskiej oraz jesteście potrzebni tylko w momencie zastępstwa i abyście płacili za ruderę, w której mieszkacie. NIE POLECAMY i na prawdę nie zróbcie tego samego błędu co my, poneiważ to tylko strata czasu i pieniędzy! Nie wiemy ile dokładnie dostaniemy za przepracowane 4 dni, gdy próbowaliśmy się dowiedzieć przed wyjazdem to Monika z biura powiedziała nam, że nie wie, że zobaczy ;) Wypłata ma przyjść do 18 na konto bankowe.