Kelnerka29.09.2025 17:30
Kandydat
Po rozmowie kwalifikacyjnej i ustaleniach przyszłam na dzień próbny. Tak, pensja minimalna krajowa, ale pomyślałam, że może napiwki mają znaczenie. Atmosfery komentować nie będę - sami zobaczycie. Kobieta, pani Asia, która przedstawia się jako współwłaścicielka restauracji i twierdzi, że to za nią stoi każda końcowa decyzja (a tak naprawdę jest po prostu żoną właściciela i nie figuruje w żadnych dokumentach), pod koniec dnia próbnego zaproponowała mi od razu pracę. Kiedy powiedziałam, że muszę się zastanowić nad propozycją i przypomniałam o wypłacie za ten dzień, zgodnie z ustaleniami z szefem, zaczęła mrugać oczami i mówić, że nie ma przy sobie gotówki i „załatwimy to następnym razem”. „Następnym razem” oczywiście już się nie odezwała.
Po miesiącu SMS-em ustaliłyśmy, że we wtorek zadzwonimy, aby umówić się, kiedy mogę przyjść po zapłatę 😄. Najpierw nie odbierała telefonu, potem oddzwoniła i odgrywając scenki aktorskie, pociągając nosem do słuchawki, powiedziała, że jest chora i żebym przyszła - przypomnę: tylko po DZIENNĄ WYPŁATĘ - w piątek o 14:00. Kiedy byłam już prawie na miejscu, napisałam jej, że zaraz będę, na co ona oddzwoniła i powiedziała, że zapomniała o spotkaniu i przeleje mi przez Blik. No i… jak się domyślacie, mimo kilku przypomnień, niczego nie przelała.
Nie będę bawić się ze zgłoszeniem do PIP o parę złotych - niech się wzbogacą 😄.
Żałosne zachowanie administracji świadczy o poziomie restauracji. A plotki i narzekania pracowników przy nowej osobie mówią same za siebie.
Szanujmy się 🫶