Owszem, istnieją. Miałam dzisiaj się do nich wybrać, bo CV składałam dosłownie wszędzie. Podczas wczorajszego śniadania zerkałam w opinię o firmie i... Nie jestem w stanie zrozumieć tego, jaka desperacja kieruje osobami kontaktującymi się z takowymi agencjami. Jestem w stanie zrozumieć taką motywację tylko w momencie, gdy robi to bezdomna osoba, łapiąca się czego co może bez zastanowienia, aby mieć co jeść i wyszperać w koszach szperaków, by mieć w czym chodzić. Bo bezdomny nadal będzie, ciężko znaleźć nawet kawalerkę do wynajęcia za całą jego wypłatę + pożyczkę.
Z tego, co mi wiadomo, to staże za 800-900 zł z PiP gwarantują lepsze traktowanie, z czasem pewnie awans i jakieś szkolenia. W zakamarkach piszą, że w stronę pracowników codziennie wypływały słowa pokroju (usunięte przez administratora) "daunie", "pomiocie", dochodziło do stalkingu, gróźb, niesłusznych kar/grzywn, sztucznemu zatrzymaniu z długim okresem wypowiedzenia. Również, a raczej głównie od osób wyższych rangą. Po pytaniu o szkolenie (dotyczące pracy, np. uprawnień na wózek widłowy) co najwyżej można było dostać w twarz potokiem śliny z roześmianej gęby. No ale szkolenia wymagali, tyle, że we własnym zakresie, bo inaczej wyrzucali.
Oczywiście sprawa miała się inaczej, gdy dana osoba postanowiła poprosić kolegów ze zmiany o naukę. Wręcz kierownik klaskał, a "bezproblemowy" był nagradzany premią. Gdyby posiadali system pracownika miesiąca - byłby nim do końca roku. Na przerwie reszta pracowników twierdziła, że jest tak od lat i to "jego normalne zachowanie"...
Ja po takich opiniach od razu stwierdziłam, że nie ma nawet sensu odpalać silnika i marnować tych kilku litrów paliwa... Jeśli tak opisywane są warunki, tak wielu firm - nie wierzę, że nagle dostałabym ofertę pracy za pieniądze, za które da się żyć, a nie ledwo egzystować.
Po tym, jak się u nich nie zjawiłam - zero reakcji. Mówi to samo za siebie, na co formalnie nie mogą sobie pozwolić, a jest zestawieniem słów "szacunek i jakiekolwiek prawa =/= my".
Zawsze staram się uprzedzać jak najwcześniej o spóźnieniu/braku obecności. U szanownych państwa nawet się nie dało (Powinno się uprzedzać, nie tylko rekruterów, bo to zwyczajny, ludzki gest, który każdy powinien wykonać, by inni nie musieli marnować czasu i nerwów).
Zawsze wyjeżdżam około 35 minut wcześniej na wypadek takiej sytuacji. Jednak wielu rzeczy pokroju wypadku + korka nie ominę, mimo, że w tamtym czasie miałam z domu do miejsca w którym rekrutowano 2 m.
Nie zwracałam uwagi na godzinę próbując się "wbić" na parking, zostawić samochód gdzie się da i podbiec. Nie byłam w stanie zadzwonić/napisać sms (odbieram wyłącznie przy sprawie ważnej, sama niemal nawet nie dzwonię, zazwyczaj się zatrzymuję).
Dokładnie 5 minut po oczekiwaniu na mnie (sama rozmowa - 10:00, dzwoniła o 10:05) rekrutująca zadzwoniła i pierwszym pytaniem było "Dzień dobry, czy nic się Pani nie stało?". Dzień wcześniej dostałam w okolicy 20:00 sms z zapytaniem czy będę + przeprosiny za późną godzinę...
Job-Impulse, możecie pastować buty tej kobiecie. A właściwie wylizywać językami, włącznie z podeszwami. Po przeczytaniu wielu opinii na temat waszej fi... porażki zrobiło mi się słabo i pociągnęło na wymioty. Przez to, że wysłałam CV takiej paskudnej pseudo-agencji.
Oczywiście od wczorajszego południa do dzisiejszego poranka (dzwoniłam, nawet 15 minut przed umówioną godziną) telefon został olany. A ewidentnie za każdym razem był sygnał.
Nieobecnością na rozmowie nawet się nie przejęli, jestem ciekawa, czy rekruter w ogóle zadaje inne pytania niż "gdybyś był drzewem, to jakim chciałbyś zostać? Podaj 3 powody dla których akurat to dąb szerokolistny.". Skoro padają to prawdopodobnie nie raczono nawet przeczytać CV, a jedynie się skontaktować. To taki wyższy poziom rozmów o pogodzie.
Po ponad 10 godzinach nadal mają potencjalnych pracowników w szerokości. Nie chcę nawet wiedzieć co przeżywają ludzie, którzy podejmują się współpracy i dostają grzywny, mobbing oraz psie pieniądze. Szkoda, że lista firm podległych nie jest jawna. Osoby, spółki, zakłady etc., które wzięli Ci podludzie pod swe umorusane kłamstwami skrzydła (z pierzem, ale w formie doklejanego każdego "piórka" klejem biurowym, w ramach trofeów po każdym oszukanym i wykorzystanym człowieku. Nawet mogliby wprowadzić sobie "pióra premium" za wysłanie człowieka, który prosił TYLKO o godne zatrudnienie do gułagu - czyt. do najgorszego miejsca, jakie było akurat do zaoferowania za psią pensję).
Powinny być opublikowane, winniśmy mieć 100% pewności czyich ofert nawet nie otwierać, bo będą prawdą - niczym fekalia obsypane brokatem są kokardą do dekoracji prezentów. Ach, no i tak, zapamiętajcie, wypłata wynagrodzenia na czas to P R O F I T.
Z takimi zapędami widzę przyszłość tej firmy, również jako agencji, ale towarzyskiej.