Anetta25.07.2024 17:11
Inne
Przybyłam do Pani fryzjerki w ostatni poniedziałek na godzinę 14.00. Co prawda byłam umówiona na 12.00, ale Pani miała pogrzeb bliskiego przyjaciela, więc zmieniłyśmy godzinę spotkania. Pełna optymizmu przybyłam na spotkanie. Mając platynowe włosy, poprosiłam o ciemne odrosty maksymalnie na cm. Pani Joanna przyjęła mnie uprzejmie, usadowiła na krześle i sobie poszła. Po 15 minutach zaczęłam poszukiwać fryzjerki, która stała pod drzwiami Zakładu, paliła papierosa i była zaangażowana w rozmowę telefoniczną. W cichości ducha , pełna niepokoju zasiadłam na fotelu i zaczęło się...... Przez kolejne 20 minut Pani Fryzjerka zastanawiaqła się nad kolorem odrostu, odbywając w tym czasie kilka rozmów telefonicznych. Nie były moje włosy w centrum jej uwagi, a tylko i wyłącznie rozmowa z córką, mężem....W końcu Pani Joanna podjęła decyzję, bez konsultacji ze mną , jaki kolor będzie najwłaściwszy dla moich włosów - nie szczędząc mi w międzyczasie opowieści o swoim życiu, co absolutnie mnie nie interesowało. W ten koszmarny, gorący dzień chciałam chwilkę odpocząć, ale niestety, klimatyzacja działałóa tylko w oddalonym o kilka metrów biurze, gdzie znudzona Pani oczekiwała na klientki- zdejmując i zakładając w tym czasie buty. Ja i moja Pani fryzjerka gotowałyśmy się w umieszczonym na środku salonie fryzjerskim. Jak rzekła Pani Joanna, niestety - tutaj klima nie działa, koszty. Po wysłuchaniu narzekań na warunki pracy, w końcu dostałam farmę na odrosty. Miał to być centymetrodrostów, przypominał. Okazało się, że Pani Fryzjerka wybrała ciemno - rudy:) Idiotyzm. Do tego tu i tam mam 2 cm zafarbowanych włosów, a gdzie indziej 7 cm - rewelacja, ale czemu się dziwić? Farbując mi odrosty Pani fryzjerka rozmawiała znów przez telefon, nie miała więc czasu skupić się na moich włosach. Poznałam wiele historii z jej życia, przyjaciół, urlopów, kupionych dwa lata temu sandałków przez córkę na dzień matki8 itp., itd. W pewnym momencie, po ludzku : powiedziałam dość! Co mnie to wszystko obchodzi??????????? Po uczesaniu mnie na obraz Niemki z DDR zapłaciłam 200 zł bez paragonu, bo Pani nie umiała wydrukować.
Szanowne Przyszłe Klientki,
zastanówcie się proszę nad problemem: zależy Wam na fryzurze czy opowieści Pani fryzjerki o wszystkich nacechowanej wulgaryzmami. Nie odpoczniecie, nikt o Was nie zadba a zatruje Wam życie. Trzeba być masochistą, by to znieść! Mnie się zdarzyło pierwszy raz w życiu.
Ps. Na paragon nie liczcie, skarbówka nie widzi, klient nie powie!