Jakiś czas temu miałem okazję brać udział w rekrutacji na seniorskie stanowisko QA. Rozmowa zaplanowana na godzinę X, wdzwaniam się 5 min wcześniej i czekam, 10min po umowionyn czasie wdzwania się jedna z osób rekrutujących, druga próbuje się wdzwonić, ale nie dała rady... finalnie miały być 3, no ale cóż, zaczynamy w pojedynkę. Oczywiście, żadnego "sorka za spóźnienie", nie pamiętam już czy pani się w ogole przedstawiła, ale na pewno nie powiedziała nic o firmie ani o pozycji, na którą aplikowałem, po czym od razu zaczęła strzelać pytaniami. Pytania dość proste, na zasadzie krótkie pytanie - krótka odpowiedź, podobne do miliona pytań rekrutacyjnych jakie można znaleźć w sieci. Brak dociekania jakiejś głębszej wiedzy, brak próby nakierowania w przypadku zacięcia. Po pytaniach przyszła pora na zadania, 2 z 3 zrobione, ale pani i tak nie była w stanie rozszyfrowac tego co mam na monitorze, co nigdy mi sie nie zdarzyło przy shareowaniu. Ostatnie zadanie przedstawione ponownie przedstawione w formie ustnej, ale tak zagmatwane i na tyle długie, ze po 2 powtórzeniach odpuściłem próbę zrozumienia, a wystarczyło dać linka z opisem...
Po paru tygodniach brak jakiegokolwiek odzewu i feedbacku, wiec zakładam, że nic z tego nie wyszło, co jakos specjalnie mnie nie martwi, bo finalnie znalazłem inną prace, na lepszych warunkach i z nowoczesniejszym stackiem technologicznym na takim samym stanowisku.
Podsumowując, rozmów przed znalezieniem pracy miałem dokladnie 4, ale ta zdecydowanie była najgorsza, mam wrażenie, że osoba rekrutująca pierwszy raz w życiu prowadziła rekrutacje. Wszystkie pozostałe spotkania trzymaly jakiś standard, etykiete spotkań, a atmosfera była dość luźna. Tutaj niestety bardzo słaba wizytówka dla firmy. Finalnie nawet gdybym ofertę otrzymał i tak bym jej nie przyjął, bo po takim pierwszym wrażeniu wiedziałem czego spodziewac się dalej.