Centrum Mleczarskie Grzegorz Gola

Kielce

Ocena pracodawcy 2/6

na podstawie 43 ocen.

Opinie o Centrum Mleczarskie Grzegorz Gola

Dodaj odpowiedź

Anuluj

Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Centrum Mleczarskie Grzegorz Gola

wojtek
użytkownik zarejestrowany

Stasznie dziwne panuja tam warunki pracy ,zatrudnienia jak i cala atmosfera. ja uwazam ze pracownicy maja zawsze tez racje w wyrazaniu swoich opinii poniewaz sa one obiektywne, wiec ludzie to co widza opisują

Racja
użytkownik zarejestrowany

Na terenie Kielc generalnie rzecz biorąc nie powinno być zbyt dużego problemu z pracą. Chociaż nie wiem konkretnie jak jest w Centrum Mleczarskim na terenie miasta. Zawsze jednak warto spróbować o ile oczywiście ktoś jest zainteresowany podjęciem takiej współpracy. Ma ktoś jakieś informacje na temat warunków oferowanych na dzień dobry?

mikko
użytkownik zarejestrowany

Wiesz co @irek, raczej ciężko tak powiedzieć czy jest szansa żeby dorwać pracę w Centrum Mleczarskim, może najlepiej byłoby gdybyś spróbował się z nimi skontaktować, zostawić Cv i wtedy będziesz wiedział na czym stoisz. Mnie to ciekawi - to centrum dystrybułuje produkty mleczne czy czym się zajmuje?

irek
użytkownik zarejestrowany

Hej, szukam pracy, czy istnieje szansa, że znajdę ją w tej firmie ... Interesuje mnie, ile mógłbym zarobić, odpowie ktoś.. Mam też pytanie, co do sposobu rekrutacji, w jaki sposób wysyłaliście CV.. Na maila, czy może osobiście. Jak wygląda atmosfera w pracy i kontakty z przełozonym dziekuje za odpowiedzi..

stupid
użytkownik zarejestrowany

Może i jest mocno średnie, albo jest wiele osób -choćby z konkurencji - którzy chcą im w jakiś znaczący sposób zaszkodzić. Zastanawiam się tylko jaka jest prawda, bo ludzie nie wypowiadają się tutaj od 2013 roku, a już prawie 2015 mamy. Prosiłbym o jakieś konkrety, czy warto tam iść, na co można byłoby liczyć ... dzięki.

Była pracownica

Co ty bredzisz??? CM Gola to nie hala produkcyjna tylko pośrednik w sprzedaży gotowymi produktami. Pracowałam, widziałam, wiem. A o jakim ty terrorze i szarpaniu ludzi mówisz? Jakie fartuchy??? Chłopie chyba ci się coś w głowie pomieszało... Jedyne na co można było narzekać to niskie zarobki. Reszta w porządku!

ktos

Zgadzam sie z toba magda tez tam pracowalem tylko ze w innym oddziale z godzinami pracy tam moze i bylo lepiej od 600 do 18 a kierowcy od 600 dokoad sie nie wyrobili przebijanie dat na porzadku dziennym szef jezdzil i zalatwial pieczatki w sanepidzie znajomosci alkochol na porzadku dziennym wieczny syf i ponizanie cala rodzinka golowska wyglada jak z jakiej sagi o wampirach

vbfgr

Powiedzcie mi ludzie jak w Polsce ma sie cokolwiek zmienic jak pozwalacie na takie traktowanie? Przecież bym szefa w kadzi z olejem utopił

Taka pani

Czytam te wpisy i stwierdziłam ,że sama się wkrótce dowiem , jak jest w tej firmie. Jednak wydaje mi się ,że nie najlepiej skoro kolejny pracownik myśli o odejściu z tej firmy. O przyczynach zamiaru odejścia dowiem się wkrótce.

Nick

ha ha ha ha.

były pracownik

nie słuchajcie tych bzdur, to wszystko piszą przez zazdrość. Szef sie wszystkiego uczciwie dorobił dzięki swojej cięzkiej pracy.W firmie zawsze było ok, wysokie zarobki, paczki swiąteczne, dofinansowania dla dzieci pracowników na wakacje.

belmondo

gość - 2012-09-26 09:34:49 (usunięte przez administratora)!!!!! Bajka wyssana z palca. Gratuluję inwencji twórczej!!!Syf na porządku dziennym.

gość

(usunięte przez administratora)!!!!! Bajka wyssana z palca. Gratuluję inwencji twórczej!!!

honorowy gość

(usunięte przez administratora)skończył marnie bo teraz zamiata kurze w kątach w oddziale sotu, który go przejął i zrobił porządek w tym bajzlu kieleckim, a reszta oddziałów dzięki Bogu padła sama, sot nawet towaru nie przejął po goli bo nie nadawał się do sprzedaży, wsio w śmieci poszło

Magda

Miałam okazje pracować niestety w tej firmie... Pierwsze wrażnia jakie sie tam odczuwa po rozpoczęciu pracy to: brak szacunku do pracowników, maksymalny (usunięte przez administratora)(niespotykany nigdzie indziej), brak jakiejkolwiek higieny i przestrzegania BHP, przekręty na każdym kroku, poniżanie pracowników. Soboty niepłatne (nikt tego nie kontrolował, żaden urząd). Nadgodziny niepłatne (jeśli ktoś postawiłby sie - oznacza to natychmiastowe wywalenie z pracy). Totalny syf na magazynach, sprzątanie należało tam do rzadkości, na hali pojawiły się szczury (właścicie był na tyle skąpy że szkoda mu było wydać na trutkę). Pewnego razu zimą były takie zaspy, że nie dalo się jeździć nawet dużymi samochodami, sąsiednie firmy zatrudniły traktor/pług który odśnieżał u wszystkich firm oprócz u tej! Szefowi szkoda było dać 50 zł, aby odśnieżył także u niego przed firmą. Kiedyś wysłał pracowników do Wrocławia (miał tam swoją filie też, ale szybko mu padła, gdyż dla takich wrocławian - zarobki, które proponował właściciel to istne science-fiction...). Chłopacy byli tam od rana do późnego wieczora, więc zgłodnieli. Kierowca zadzwonił do szefa, ze są głodni a on, ze skąpstawa nakazał kierowcy kupić.... zupki, te co sie zalewa wrzątkiem. Zupki takie są po 1,20-1,50 zł w sklepach... Znajoma poszła raz na zwolnienie lekarskie, ponieważ paleta przygniotła jej noge. Skończyło się to natychmiastowym zwolnieniem z pracy. Kiedyś przy okazji Tłustego Czwartku, szef kupił chyba 10 pączków. Rozdał 2-3 ulubionym pracownikom, reszta zaś- patrzyła się jak oni jedzą. Resztę pączków zżarł sam właściciel. Kierowcy jeździli autami, które nadawały się jedynie na szrot. Auta w najbiedniejszych regionach w Rumunii, czy na Ukrainie - to istne prototypy przy tych autach, którymi dysponował właściciel. Kierowcy zwykłym pracownikom niejednokrotnie skarżyli się, że ,,auta\\\'\\\' te są niebezpieczne i łatwo o wypadek. M.in. zżerała je rdza, były 2 przypadki, że rdza na tyle wyżarła podwozie, że towar wypadł na droge. Samochody te miały pourywane lusterka, niesprawne [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] ulce. Raz jeden z kierowców poszedł do szefa, że w aucie brak jest płynu [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] ulcowego. Ten zaś mu odpowiedział, żeby w takim razie ... nasikał do niego. Takie odpowiedzi do pracowników lub inne- będące psychicznym znęcaniem się nad pracownikami , to norma w tej firmie. W firmie tej pracowali ludzie, którzy dali się psychicznie nad sobą znęcać, pensje były głodowe i ludzie pracując tam poniżali się. Rzadko, ale zdarzały się- szef organizował spotkania dla znajomych oraz bliskich mu osób, od ktorych oczekiwał różnej pomocy i profitów ze znajomości z tymi osobami. Wówczas szef częstował swoich gości, przeterminowaną, firmową oranżadą. Jakiś czas temu szef tej firmy kandydował na radnego miasta Kielc. Swoim znajomym oraz potencjalnym wyborcom rozdawał niskiej jakości ulotki na których były ....błędy, w tym błędy ortograficzne. Ja jakoś tam wytrzymałam 4 miesiące a to dlatego tak długo, że miałam z tamtąd darmowy nabiał i inne produkty (jeden z pracowników, będący moim przyjacielem kradł i dawał codziennie róże zasoby, które były na hali). Więc przynajmniej wyżywienie miałam za darmo... Na prawdę nikomu nie polecam... Gorzej niż w Quantanamo. Atmosfera fatalna, szef nadęty (wiecznie z czerwonym pyskiem). Ludzie od szefa (rodzina zatrudniona w firmie) także nadęta i z niemiłymi odzywkami do zwykłych pracowników. Wyzysk jaki tam panował był na niespotykaną (nawet w Polsce) skale!

Tomek

Pracowałem ,, U Goli\'\' ponad 2 lata. (usunięte przez administratora). Często trzeba było dłużej zostać, oczywiście za darmo. Soboty niepłatne. Zdażały się także niedziele - również niepłatne. W niedziele odbywało się to w ten sposób, że szef zamykał ludzi na magazynie na klucz aby nikt nie zauważył, że ktoś tam pracuje. Na magazynie na Skrajnej biegały szczury, które nadgryzały np. sery, lecz szef kazał je powtórnie pakowac w nowe opakowania i szykować do wydania. Pękniete, wywietrzałe jogurty kazano przelewać do nowych pojemników i zamykać specjalną maszyną. Szef przeszedl samego siebie, gdy rozlany na ziemie olej kazał zebrać do pojemnika a następnie zlewki te wlal do głównego zbiornika, gdzie olej był rozlewany do butelek. Przebijanie dat na produktach było na porządku dziennym. Trzy palety serów żółtych miała 3-krotnie przebijane daty. Na zakładzie terror psychiczny. Popchnięcia (zwłaszcza kobiet), szarpania za roboczy fartuch to norma. Raz nawet widziałem, jak kobieta szykująca palete do wywozu została poszarpana za włosy. Gdy szef zobaczył, że to widziałem zaczął udawać, że to żarty z jego strony. U innej pracownicy zauważyłem raz liczne obdrapania i siniaki, gdy spytałem co się stało nie chciała powiedzieć, rozpłakała się, lecz wiadomo było gdzie się tego nabawiła. Kierowcy, którzy mieli pracować 8 h dziennie (od 6-14 lub od 14-22) w rzeczywistości pracowali nawet po 19 h na dobe (od 4 do 23). Rekordzista raz pracował prawie dwie doby. Od 4 rano do 1:30 w nocy, dwa dni później. Gdy wysiadł z auta po tylu godzinach jazdy dosłownie słaniał się na nogach a oczy miał całe przekrwione. Gdy zaproponowałem odwiezienie go do szpitala, aby go podlączyli pod kroplówke, szef kategorycznie mi tego zabronił - powiedział, że wylece z pracy. Kierowcy jeździli starymi, zdezelowanymi autami, dwa auta (nysa i żuk) ok. 30 letnie, bez przeglądów rejestracyjnych, gdyż szef miał układy z firmą robiącą przeglądy techniczne aut. Zdażyło się kiedyś, że towar wypadł na trasie, bo rdza wyżarła podwozie i po prostu cały karton olejów wypadł na jezdnię. Podobna sytuacja była z makaronem - kilka paczek rozsypało się na drodze. Zdażyło się, że musiałem raz za szefa podpisać fakture, bo był jakiś poważny przedstawiciel a od szefa mocno zioneło alkoholem, aż był cały purpurowy na twarzy. Zwolnienia były na porządku dziennym za takie ,,przewinienia\'\' jak spóźnienie do pracy o 7 minut (nowy pracownik nie wiedzial, gdzie dokladnie znajduje się zakład. lecz nie miało to dla szefa zadnego znaczenia). Kilka osób zostało wyrzuconych za zbyt wolną pracę. Jedna osoba została wyrzucona za rzekomy bród pod paznokciami, szef stwierdził, że nie przystoi to pracownikowi jego firmy. Był przypadek, że szef nakazał dwóm pracownikom ręcznie przenieść paletę pełną jogurtów. Paleta wraz z załadunkiem wazyła coś koło 150 kg. Gdy trzeci pracownik podszedł aby im pomóc, dostał od szefa mopem po rękach. Na porządku dziennym było tam zatrudnianie na ,,czarno\'\' a także osób nieletnich. Najmłodszy pracownik miał zaledwie 14 lat (pracował przez okres wakacyjny). Jeden z pracowników, który miał uprawnienia na wózki widłowe, był kiedyś zmuszony do picia alkoholu na zapleczu (mimo, że próbował odmówić kilkukrotnie). Później doszło do tego, że przy dużej prędkości wjechał w pracownicę będącą na magazynie. Szef udawał, że się nic nie stało a zebranym wokół osobom kazał wracać do pracy. Kiedyś gdy byłem w pracy w niedziele (było nas 3 na magazynie + szef) podjechało jakieś auto. Szef myśląc, że to jakaś kontrola zamknął drzwi na hale i krzyknął aby się położyć na ziemi za paletami i nic nie mówić, gdyż przy drzwiach znajdowało się okno i można było zobaczyć co dzieje się w środku. Jedna z pracownic kilka razy przynosiła szefostwu kanapki, a gdy pewnego dnia przyniosła z serem (zamiast jak dotychczas - z szynką) została zwyzywana oraz rzucono w nią metalowym prentem. Dobrze, że zdążyła się uchylić, w przeciwnym razie straciłaby oko. Takich przypadków było sporo. Niektóre nie nadają się nawet, aby je tutaj przedstawić...

papa

masz babo wyprany mózg-pracowałem w tym syfie-folwark i zero szacunku do pracownika głodowe pensje -niewolnictwo,

anonim

Ty chyba jesteś z szefa rodziny bo piszesz takie brednie że nie chce mi się czytać................Jednym słowem ŻENADA!!!!!!!!!!!!!!!

xxx

Przepracowałem tam 2 miesiące i uciekłem z dnia na dzień z tego syfu. Jako kierowca praca srednio od 6:00 do 19:00, a często jak dalsza trasa od 4:00 do 23:00 za tyle godzin tylko 600zł. Samochody jak Bangladeszu w magazynach smród. Dobrze że go okradałem z towaru i paliwa bo bym nie miał na bilet żeby przyjechać do "pracy". Teraz mam lux prace i jest ok

Maly

Ogolnie tragiczna hurtownia, na porządku dziennym (usunięte przez administratora) ważności produktów, strasznie brudno w środku .........................

anonim

O firmie GOLA takie opinie nigdy sie z tym nie zgodze to najgorsza chyba firma pod słońcem. Nie pamietam kiedy mialam robione badania bo są załatwiane w Kielcach:(( owszem płaca na czas ale składki od najniższej minimalnej:(( Szef to gbór nigdy sie nie przywita z pracownikami bo to \"PON\" który płacI żeby powegetować, (usunięte przez administratora)Samochody bez agregatów bo po co LUDZIE OPAMIETAJCIE SIE I NIC OD NIEGO NIE KUPUJCIE!!!!

anonim

Dlaczego opowiadasz takie brednie, w zupełności się z tym nie zgadzam, zarówno Szef jak i pracownicy firmy Gola dbają o porządek i o to aby pracowało się tam bezpiecznie.Ja nigdy nie narzekałam na tą pracę, mimo to ,że już tam nie pracuje, ponieważ wyjechałam ale wiem ,że zawsze mam możliwość powrotu. Pracę bardzo miło wspominam i uważam, że jeśli człowiek chce pracować to na pewno zostanie w niej doceniony. Szef jest bardzo wyrozumiały i pomocny, a przede wszystkim co jest dla każdego ważne , a w tych czasach jest rzadkością zawsze wypłaca pensje o czasie i odprowadza wszystkie składki. A ty widocznie byłeś/łaś kiepskim pracownikiem i pewnie już nie pracujesz skoro wypowiadasz się w taki sposób\" bo złej baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza.\"

Zostaw opinię o Centrum Mleczarskie Grzegorz Gola - Kielce

UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Centrum Mleczarskie Grzegorz Gola