Brałem udział w procesie rekrutacji do tej firmy. Hmm, dobrych wrażeń na pewno nie mam. Pierwszy etap rozmowa z agencją pośredniczącą i tu wszystko ok zakres obowiązków, teren, płaca, benefity etc.
Drugi etap to spotkanie z panią dyrektor i panem prezesem na Teams. Standardowe pytania, ale to co zobaczyłem w trakcie spotkania to przeszło moje wszelkie oczekiwania. Pani dyrektor przygotowana, natomiast prezes, ubrany jakby dopiero co wrócił z prac w ogródku, no ale to można jeszcze zrozumieć, jednak w pewnym momencie wyciąga jak gdyby nigdy nic elektryka i zaczyna go palić... miałem w życiu okazję być na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, zdarzało się, że ktoś przyszedł po papierosie, ale nigdy nie palił w trakcie spotkania.
Przeszedłem do kolejnego etapu i zastanawiałem się czy w ogóle jechać do Wawy po tym co zobaczyłem na rozmowie online Zaryzykowałem, bo w sumie praca ciekawa i za dobre pieniądze jak się wydawało w tamtym momencie.
Na spotkaniu w Wawie w tym samym składzie, na dzień dobry 10 minut poślizgu, bo prezesa nie ma ale pani dyrektor robi dobrą minę do złej gry. Wchodzi prezes cały na biało, przedstawia się i zadaje pytanie czy już rozmawialiśmy online... tłumaczę, że tak, przytaczam konkretne szczegóły tej rozmowy etc. No i w tym momencie co robi prezes wyciąga elektryka i odbiera telefon... (nie zapytał czy nie przeszkadza mi, że pali a o telefonie już nie wspomnę w końcu prezes). Zaczyna się właściwy etap rozmowy, dowiaduję się, że firmę kupił Zarys... no jak bym wiedział wcześniej to zdecydowanie nie pojechałbym na rozmowę, ale to nic za chwilę wisienka na torcie. Dowiaduję się, że zmienia się wizja i miałbym pracować zupełnie z innym sprzętem niż w ogłoszeniu... niby teren mniejszy, ale zakres obowiązków i asortymentu znacznie większy. Prezes w pewnym momencie zadaje mi pytanie ile chcę zarabiać, mówię tyle co było uzgodnione w rozmowie z firmą pośredniczacą zgodnie z warunkami oraz w trakcie spotkania Teams.
Prezes wstaje mówi do widzenia, bo on już nie ma czasu. Pani dyrektor pyta się jak widzę tę ofertę, w duszy mówię sobie nie widzę, idź stąd, ale zachowuje poker face i mówię, że zależy jak mi pójdą inne rekrutację. Na koniec dostaję wodę, którą zostałem poczęstowany na wynos, w sumie 50gr za zmarnowany czas...
Dostaje zapewnienie, że na pewno l, ktoś się ze mną skontaktuje w ciągu maks1l 10 dni, niezależnie od wyniku.
Skontakotwała się pani z agencji powiedziała, że jeszcze nie ma żadnych decyzji zapytała jak mi się podobała rozmowa przedstawiłem jej te same obiekcję o których piszę tutaj.
Do tej pory nikt się ze mną nie kontaktował, a ci najlepsze wróciło ogłoszenie na to stanowisko już troszeczkę w innym formacie ze zmniejszoną kwotą wynagrodzenia o ponad 6 tys.
Szanowni koledzy i koleżanki nie śmieje się ten kto w cyrku nie pracował, dlatego radze omijać wielkim łukiem.
Widząc co się działo w trakcie rozmowy poprzez zmianę stanowiska i zakresu pracy, pozwala mi tylko wnioskować negatywnie o tej firmie.