Mojszczer22.12.2025 19:28
Były pracownik
Pracowałem już przedtem w wielu miejscach, ale w żadnym z nich nie spotkałem się z tak lekceważącym traktowaniem ze strony kierownictwa. Obiecano mi najazd żeby nie podnosić rowerów (firma wygodnie przemilcza że te ustrojstwa ważą po trzydzieści kilo!), ubrania firmowe, darmowe przejazdy rowerami, multisporta i perspektywę przejścia z relokacji na serwisanta mobilnego lub stacjonarnego. Żadna z tych obietnic nie została spełniona, dobrze że przynajmniej o pełną wypłatę nie musiałem się domagać, choć jest mi wiadome że nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Najazdy znikają i nikt nie wie co się z nimi dzieje, gdy kupiłem deskę z własnej kieszeni żeby obejść problem, to też magicznie zniknęła z terenu zakładu pracy. Szefowa obiecuje że prześle passy do aplikacji z benefitami następnego dnia, przypominam się po tygodniu i zero reakcji, po trzecim tygodniu złożyłem ustne wypowiedzenie. Nawet w kwestii spisania go na papierze zostałem oszukany, powiedziano mi żebym przyszedł w piątek, w piątek okazało się że jednak poniedziałek. To całkowicie niepoważne żeby osoba odpowiedzialna za funkcjonowanie zakładu kłamała w żywe oczy, a na jakikolwiek wyraz niezadowolenia ze strony pracownika odpowiadała pasywną agresją i groźbą kar finansowych. Każda próba osiągnięcia porozumienia była systematycznie olewana. Gdy przesłałem szerokie widełki dyspozycyjności z powodu potrzeb finansowych, zostały mi przydzielone same nocki, czasami cztery dziesięciogodzinne nocne zmiany pod rząd (ponieważ byłem na zleceniówce i nie musieli mi dopłacać 20% za pracę w nocy). Szukają naiwniaków do maksymalnego wykorzystania (najlepiej oczywiście studentów), a kompetencje czy zaangażowanie nie grają roli, bo zawsze znajdzie się kolejny frajer który przez jakiś czas nie będzie narzekał (stąd ciągła rotacja pracowników i wiecznie aktywne ogłoszenia). Jedynie współpracę z warszawską dyspozytornią mogę ocenić pozytywnie, jeśli ktoś stamtąd to czyta, to Dominika zasługuje na podwyżkę. Firma Nextbike to rower publiczny, a wrocławski oddział to dom publiczny :)
PS. Od jakiejś połowy stycznia Dozamel wprowadza opłaty za parking na swoim terenie, więc jeśli ktoś pomimo przestrogi zdecyduje się tam pracować i zechce dojeżdżać autem, to zapłaci 40zł za dzień, także lepiej mieszkać w okolicy :D