Pracowałem w firmie Onyx na stanowisku specjalisty e-commerce/IT od września 2024 do czerwca 2025. Na podstawie moich doświadczeń nie mogę polecić tej firmy jako miejsca pracy, szczególnie osobom z doświadczeniem zawodowym w branży.
Struktura zarządzania w firmie pozostawia wiele do życzenia. Brakuje klarownego podziału ról i odpowiedzialności, co prowadzi do chaosu organizacyjnego. Pracownicy są obciążani codziennymi raportami, publicznie dostępnymi dla całego zespołu, co uważam za nieprofesjonalne i demotywujące. Decyzje zarządcze są często sprzeczne, a zmiany koncepcji wprowadzane ad hoc, co uniemożliwia realizację projektów zgodnie z ustalonym planem.
W firmie panuje atmosfera braku zaufania do pracowników, przejawiająca się w mikrozarządzaniu i deprecjonowaniu ich kompetencji. Zamiast wykorzystywać doświadczenie specjalistów, przydzielane są zadania niezgodne z ich specjalizacją, co hamuje rozwój zawodowy. Obserwowałem także nierówne traktowanie zespołów w różnych biurach, co rodziło napięcia i negatywnie wpływało na morale. To typowa kultura polskich firm z lat 90. – połączenie prywaciarstwa PRL i kilku amerykańskich książek o marketingu z lat 80. Kapitalizm USA lat 50. plus PRL-owskie podejście do pracownika. W Onyx usłyszycie, że przecież nikogo nie zwalniają, tylko pracownicy odchodzą sami. Tak, to znany mechanizm wypychania: jeśli pracownik zajmuje się czymś innym, niż do czego był zatrudniony, zadaje pytania, dostaje dodatkowe zadania przy tej samej umowie i zarobkach. Szefostwo Onyx stosuje powolny mechanizm wypychania – manipulacje i „ciche” oczernianie danej osoby wśród pozostałych pracowników, aż człowiek jest tak zmęczony psychicznie, że sam odchodzi. Trywialne manipulacje.
Pomimo deklarowanej wiedzy na temat sprzedaży online i technologii, decyzje zarządu często nie uwzględniały realiów rynkowych ani standardów branżowych. Główny szef, choć kompetentny w innych obszarach działalności firmy, nie zna się na IT i e-commerce, co nie przeszkadza mu w częstej ingerencji w projekty techniczne i sprzedażowe. Jego decyzje, oparte na niewystarczającym zrozumieniu tych dziedzin, prowadziły do nieefektywności i opóźnień w realizacji zadań. Przykładem jest opóźnione wejście firmy w kanały sprzedaży online (dopiero w 2020/2021) oraz brak zrozumienia dla nowoczesnych narzędzi i strategii e-commerce. Proponowane przeze mnie rozwiązania, oparte na ponad 10-letnim doświadczeniu w branży, były regularnie odrzucane lub zmieniane w sposób sprzeczny z ich pierwotnym celem. Główny szef ingeruje bezpośrednio w pracę wszystkich osób w zespole, intencjonalnie psując wyniki na zasadzie: „Jestem szefem, to moja firma, ma być jak w wojsku”. Pierwszy raz spotkałem się z człowiekiem, który celowo szkodzi ludziom i swojej firmie, tylko po to, żeby pokazać wszystkim swoje życiowe kompleksy.
W trakcie mojej pracy trzykrotnie zmieniano zakres moich obowiązków, co uniemożliwiało realizację powierzonych zadań. Firma nie zgodziła się na ustalenie stałej miesięcznej stawki, oferując wynagrodzenie godzinowe, co w efekcie doprowadziło do niższych zarobków niż początkowo uzgodniono. Założone zarobki były w skali roku, ale zakończenie współpracy nastąpiło z dnia na dzień – bez telefonu, bez wyjaśnień – akurat w okresie, gdy najwięcej godzin w roku przypada na lipiec, sierpień i listopad. Średnia godzinowa spadła o 15% w stosunku do tego, na co się umawialiśmy. Typowy polsko-cwaniacki numer, ale podpisując umowę, miałem tego świadomość. To typowe dla mentalności polskiego biznesu lat 90.
W okresie mojej pracy biuro marketingu, w którym pracowałem, generowało straty finansowe, m.in. z powodu nietrafionych decyzji personalnych i braku nadzoru nad projektami. Przykładem jest zlecenie budowy strony internetowej osobie, która nie dostarczyła obiecywanych rezultatów, oraz powierzenie kluczowych zadań osobom bez odpowiednich kwalifikacji. Poziom strat wygenerowanych przez dwie osoby w tym biurze przez 9 miesięcy pracy był wyższy niż przez całą moją karierę w e-commerce od 2013 roku. Pozdrawiam "geniuszy" e-commerce, którzy wygenerowali straty na kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Podsumowanie
Praca w firmie Onyx była dla mnie negatywnym doświadczeniem, które wpłynęło na moje zdrowie psychiczne i zawodową satysfakcję. Firma boryka się z problemami w zakresie zarządzania, komunikacji i strategii biznesowej, co skutkuje wysoką rotacją pracowników, szczególnie w dziale tzw. „marketingu”. Osobom ceniącym profesjonalizm, szacunek do ich kompetencji i stabilne środowisko pracy odradzam zatrudnienie w tej organizacji. Jeśli natomiast jesteś cwaniakiem, manipulantem, nieudacznikiem lub masz te wszystkie cechy naraz – to świetne miejsce pracy dla ciebie. Banalne zadania powierzone przez szefostwo należy rozwlekać na tygodnie lub miesiące, udawać pracę, pisać codziennie ładne raporty z AI – byle były długie i miały dużo literek.