Car Janusz I Lokowany30.07.2018 11:57
Inne
Szanowni Państwo,
miałem okazję być częścią dramatu pod nazwą Akademia Morska w Gdyni, na szczęście zagrałem tam epizod. Nie byłem zbyt oddany i posłuszny "zatrudnionym na kierowniczych stanowiskach wyżej już wspomniane dziewczynki" (jak to Eskpracownik123 bardzo trafnie określił).
Od pierwszych dni po podjęciu zatrudnienia osaczyła mnie swoją (nieomylną i wszechmocną w jej mniemaniu) osobą, jedna z oblubienic Jaśnie Panującego, mianująca się koordynatorem działu w kuluarowych rozmowach, choć nie było to poparte jakąkolwiek informacją pisemną dla pracowników, czy choćby ustną od przełożonych. Jak się później okazało – poparte było to postawą wyższych przełożonych oraz ich bezgranicznym zaufaniem i lojalnością wobec tej osoby. Osoby zachłyśniętej rzekomą władzą, powtarzającej kilka razy dziennie „jestem koordynatorem” i obarczającej współpracowników z działu zadaniami pierwotnie przypisywanymi sobie, które jednak były poza jej merytorycznym zasięgiem – choć docelowo wszelkie sukcesy, działania i opracowanie dokumentów przypisywała sobie. Z całych sił dążyła do konfliktu, upajała się bezsilnością współpracowników w dyskusji, bo przecież „jestem koordynatorem”. Jeśli prawdą jest, że nadzieja jest matką głupców, byłem nim. Liczyłem, że sytuacja się ustabilizuje, że szefa „prawa ręka” zmieni swoje podejście do pracowników działu, którego w swojej ocenie i wypowiedziach jest koordynatorem.
Zastanawia mnie ogromnie, kto sprawuje realną władzę w Akademii: przełożony określony przepisami prawa, czy jego ulubiona podwładna.
Akademia Morska w Gdyni to także ogromna fluktuacja kadr, wręczanie wypowiedzeń pracownikom, którzy rzetelnie pracowali dla Jej dobra, jednak nie prezentowali wystarczająco serwilistycznej postawy wobec przełożonych i ludzi ściśle z nimi związanych, na przykład ulubienicy szefa. Żałuję jedynie, że rozmów o utracie pracy nie przeprowadza szef osobiście, twarzą w twarz ze zwalnianym pracownikiem. Jednak staram się zrozumieć i jego postawę – w końcu zachowanie, które opisałem, wymaga spożytkowania wielkich pokładów odwagi i klasy, o które dziś tak ciężko.
Istotną kwestią jest również to, że w przypadku podjęcia zatrudnienia w Akademii nie możesz liczyć na to, że Twoi przełożeni będą Twoim merytorycznym wsparciem. Ja na przykład trafiłem do miejsca, gdzie samozwańcza koordynator nie była zbyt mocna w klocki, które mieliśmy układać wspólnie.
Co do zarobków, Eskpracownik123 również napisał już wszystko w tym temacie.
AKADEMIA MA DLA MNIE JEDEN OGROMNY PLUS - NIE MUSZĘ JUŻ BRAĆ UDZIAŁU W TEJ SZOPCE, PARODII TRADYCJI AKADEMICKIEJ, KTÓRĄ INSTYTUCJA TA POWINNA KULTYWOWAĆ. Jeśli macie wybór, inną ofertę pracy, bardzo mocno przemyślcie, czy nie zdecydować się nie wchodzić w tę kałużę. Praca jest bardzo niestabilna.