Ojojoj31.12.2009 02:49
Inne
Od kiedy zmienił się manager (czyt. jakieś 2 miesiące temu) - hołota totalna. Zarobki mierne (7/h) ale napiwki całkiem niezłe (0-200zł /jeden wieczór). Barmani - totalne buraki, chamskie odzywki etc, uważają się za kogoś lepszego od kelnerek, chleją w pracy na umór, klepią dziewczyny po tyłkach. Najgorsza jest szefowa kelnerek - najlepsze zmiany i salę VIP daje tylko swoim koleżankom, kradnie napiwki - miernota. Wracając do managera - nie wie co robi, nie wie co się dzieje w lokalu, wprowadza durne przepisy (jak np wycieranie każdej ze szklanek po wyjęciu ze zmywarki - same przecież wysychają od gorącej wody, a przez to trzy kelnerki muszą siedzieć na zmywaku od czego choolernie boli kręgosłup). W dodatku jest gruby, obleśny, udaje cwaniaka i podrywa dziewczyny (ble), niemilec straszny. Rąbie dziewczyny na napiwkach (lepiej więc liczyć ile nazbieramy i nie mówić ile się ma). Także non stop narąbany, a co za tym idzie wkurzony. Najgorsze jest przebijanie się przez tłum tańczącej hołoty z tacą pełną drinków (za które jak ktoś Ci je wywali szefowa kelnerek karze oddawac kasę :/) oraz przechadzanie się co pół godziny do kibli celem wymiany papieru i sprzątania. Dobre strony - same kelnerki (choć nie wszystkie), mili dj'e. Radzę też uważać na niemilców na wejściu. Koleś z szatni - pierwsza klasa:).