Nie polecam, umowy podpisuje się pod sam koniec wykonania zlecenia(gdy pracownik wyjeżdża do domu - wtedy dowiaduje się naprawdę ile wypłaconych zostanie pieniędzy- nie zgodne z prawem pracy!). Ponadto nie ma umowy to nie ma ustalonych godzin pracy i zakresu obowiązków - zawsze pojawiają się dodatkowe godziny pracy/obowiązki. Warunki w domkach bardzo złe tj brudno, grzyb w suficie, umieszczają od 5 do 6 pracowników w jednym domku i tyle samo osób jest do jednej łazienki (a wszyscy zaczynają pracę od rana). Terapeuci/trenerzy muszą przyjeżdżać ze swoimi pomocami inaczej nie ma na czym pracować. Nie jedna pracownica płakała podczas pracy. W kuchni za mało personelu - osoby są skrajnie wykorzystywane, pracują do godz 1 w nocy a następnego dnia zaczynają od 6 rano (aby zdążyć ze śniadaniem). Gdy pracownica obsługująca stołówkę się poskarżyła, Pani Zosia jej wyraźnie powiedziała - to przychodź wcześniej(za darmo) aby się wyrobić ze śniadaniem, ma być zrobione. Gdy kierowniczki widzą swój interes są do rany przyłóż, gdy przyjdzie się upomnieć o pensje i warunki pracy traktują ludzi jak ostatniego śmiecia. Mąż Pani Zosi (starszy, zaniedbany ale opalony człowiek) chodzi wiecznie na "rauszu" z nieobciętymi paznokciami. Łapie za pupę pracownice, przytula je wbrew ich woli, łapie za kolana bleeee. Jego żona udaje, że nic nie widzi. Popracuj a się przekonasz jak jest w Asturze.