Firma szukała asystenta/asystentki członka zarządu na pełen etat. Była umowa o pracę, podstawa plus premia (do ustalenia) i wymagane biegłe języki: rosyjski i ukraiński oraz dobry polski i angielski. W ogłoszeniu pojawiła się praca biurowa i realna możliwość rozwoju.
Jak to wyglądało z premią, była wypłacana regularnie? Czy faktycznie wymagali tak wysokiego poziomu języków? Jak oceniacie atmosferę i relacje z zarządem?