ruda16.04.2013 22:17
Inne
Ja pracowałam w sklepie piekarniczym przy ulicy Krakowskie Przedmieście 2 obok naleśnikarni.To nie jest sklep Halina tylko sklep firmowy piekarni z Zemborzyckiej w Lublinie.
Sklep piekarniczy na pierwszy rzut oka jak inne .Ale klienci nie wiedzą co [usunięte przez moderatora] wyprawia po schodkach w dół.
Gdy tylko zjawią się [usunięte przez moderatora]walą piwsko i prytę a pracownik zasuwa za nią przy ladzie.Bo jak[usunięte przez moderatora]miała doła to musiała sobie walnąć.Później wychodziła spod pokładu i miała taki dobry humor i sprzątała aż butelki po schodkach leciały.
W żadnym sklepie [usunięte przez moderatora] nie mogłaby robić takich rzeczy ale w piekarni tego sklepu na Zemborzyckiej nie jest inaczej.Walą na nocnych zmianach w gardło a później Sanepid ma robotę bo wszędzie syf.
Ja żałuję,że jak pracowałam tam nie wezwałam żeby [usunięte przez moderatora]zbadali alkomatem jak miała w czubie wtedy musieliby coś z nią zrobić..
Zawsze miała dobry humorek bo była na bańce a nie dlatego bo była taka fajna.Reszta też nielepsza lubiły walić grzmota [usunięte przez moderatora].Okropne towarzystwo na kasie robiły przekręty bo i jak miały nie robić jak były lekko trzeźwe.
Ja odeszłam bo bałam się,że narobią jakiś głupot a potem zwalą na mnie bo pijaczki zawsze trzymają się razem.Odpuściłam to sobie bo nie chciałam się poniżać pracując z takim motłochem.
Tym co mają pociąg do butelki mogę polecić tym wstrzemięźliwym odradzam chyba,że wszystkie te zołzy są już po odwyku.