Niestety jest to pracodawca, który krzyczy na swoich pracowników, podczas rozmów nie daje dojść do głosu i pozwala ubliżać sprzedawcom. Pracując na umowę zlecenie trzeba liczyć się z tym, żeby być na każde zawołanie i absolutnie nikogo nie interesuje Twoja sytuacja, czy samopoczucie. Trzy dni pracy pod rząd po 11h, a jak odmawiasz wzięcia kolejnego to „pracujesz kiedy chcesz” i automatycznie stajesz się po prostu złym pracownikiem. Pochwały od zadowolonych klientów, których może być nawet z dwadzieścia giną w dwóch skargach sfrustrowanych klientów, którzy uważają że mogą wylewać swoje życiowe braki na sprzedawcach. Po zapytaniu pracodawcy, czy klienci mają prawo ubliżać sprzedawcom usłyszałam „tak”. Zostałam poniżona przez klientkę, co wpłynęło na moje samopoczucie i zachwiało moją pewnością siebie, klientka ta napisała na mnie dodatkowo skargę i zostałam automatycznie zwolniona z dnia na dzień. Nikogo nie zainteresowała sytuacja z mojej perspektywy – najwyraźniej moja perspektywa znaczenia nie ma. Strach pomyśleć do czego może kiedyś doprowadzić taka „etyka” pracodawcy. Niestety nie da się oprzeć wrażeniu, że pracownicy nie są traktowani jak ludzie, a jak ludzkie zasoby. Możesz się słaniać z mdłości na podłogę i smarkać na klientów, ale i tak musisz przyjść do pracy – nie masz prawa do L4.
Gdybym została potraktowana po ludzku sytuacja wyglądałaby zapewne inaczej, ale nie ma mojej akceptacji na takie traktowanie ludzi, dlatego przestrzegam przed podejmowaniem pracy u tego pracodawcy, jeżeli ma się do siebie jakikolwiek szacunek.