Moje doświadczenie z firmą Netwrix oceniam negatywnie, głównie ze względu na sposób zarządzania, organizację pracy i częste zmiany priorytetów.
Z mojej perspektywy firma funkcjonuje w bardzo chaotyczny sposób. Brakuje jasnej wizji rozwoju produktu i platformy, a decyzje często sprawiają wrażenie podejmowanych ad hoc, bez wystarczającej konsultacji z zespołami, które później mają je realizować. Priorytety potrafią zmieniać się bardzo szybko, czasem z dnia na dzień, co powoduje dezorientację i utrudnia sensowne planowanie pracy.
Mam wrażenie, że w ostatnim czasie w firmie pojawiło się dużo fascynacji modnymi hasłami, szczególnie związanymi z AI, natomiast nie zawsze idzie to w parze ze zdrowym rozsądkiem, realną oceną możliwości zespołów i dobrze przygotowanym planem wdrożenia. Zespoły bywają stawiane przed zobowiązaniami, których przy aktualnym poziomie zatrudnienia i skali zmian trudno realnie dotrzymać.
Dużym problemem jest również sposób komunikacji. Istotne decyzje są podejmowane w wąskim gronie wyższego managementu, a następnie przekazywane zespołom w trybie „tak postanowiliśmy, tak ma być zrobione”. Spotkania dotyczące ważnych tematów potrafią być organizowane nagle, bez jasnej agendy i bez wcześniejszego przygotowania. W efekcie trudno mówić o przejrzystym procesie decyzyjnym.
W firmie widoczny jest też problem z podejściem do planowania pracy i alokacji ludzi. Decyzje dotyczące realizacji dużych inicjatyw sprawiają wrażenie podejmowanych bez wystarczającej analizy realnego nakładu pracy, dostępnych kompetencji i obciążenia zespołów. Zdarza się, że bardzo ambitne cele są komunikowane w sposób, który sugeruje, że najważniejsze jest szybkie znalezienie „zasobów”, a nie rozsądne dopasowanie ludzi do zadań.
Z mojej perspektywy pracownicy bywają traktowani bardziej jak wymienne jednostki organizacyjne niż specjaliści z konkretnym doświadczeniem, ograniczeniami i kontekstem projektowym. Taki sposób zarządzania prowadzi do frustracji, obniża poczucie sprawczości i utrudnia realne dowożenie jakościowych rozwiązań.
Problemem jest również komunikacja wokół takich decyzji. Zamiast transparentnego omówienia zakresu, ryzyk, zależności i potrzebnych kompetencji, często dominuje podejście odgórne: decyzja została podjęta i zespoły mają się do niej dostosować. W praktyce powoduje to presję, chaos oraz poczucie, że odpowiedzialność za nierealistyczne założenia jest przesuwana na poziom zespołów wykonawczych.
Brak dobrze zdefiniowanych procesów powoduje, że praca wymaga dużego wysiłku i ciągłego dostosowywania się do zmieniających się oczekiwań. To, co jednego dnia jest priorytetem, następnego może przestać być aktualne. W praktyce prowadzi to do chaosu, dezorientacji i poczucia braku stabilności. Dodatkowo, ze względu na różnice czasowe i sposób organizacji pracy, trudno jest utrzymać dobrą synchronizację bez pracy w godzinach wieczornych lub poza standardowym czasem pracy.
Z mojej perspektywy problemem jest też kultura organizacyjna. Nie odczuwałem, żeby konstruktywne zgłaszanie wątpliwości było mile widziane. Osoby, które kwestionują kierunek działań albo zwracają uwagę na ryzyka, mogą mieć poczucie, że są odbierane jako problem, a nie jako ktoś, kto próbuje pomóc firmie uniknąć błędów.