APJ31.03.2025 18:24
Pracownik
Jeżeli na własnej skórze chciałbyś/chciałabyś doświadczyć folwarcznych metod zarządzania, rodem z XVIII wieku, albo z jakichś powodów ciekawi cię, jak wygląda encyklopedyczny przykład mobbingu na pracownikach - to ta firma jest idealnym miejscem, by to przeżyć.
Niech nie zmyli cię stworzona na początku aura wspaniałości pracy w tym miejscu i obietnice nieskończonych perspektyw. Maska szybko opada - dla niektórych po kilku tygodniach, dla innych dopiero po kilku miesiącach. Rzeczywistość dosięga jednak wszystkich, a polega przede wszystkim na archaicznych metodach zarządzania ze strony prezesa, który wciąż wierzy, że jak ktoś jest cały czas deprecjonowany, to będzie lepszym pracownikiem.
Na czym polegają te metody? Na krzyku. Obrażaniu. Ostracyźmie. Wykluczaniu ze spotkań. Zawstydzaniu pracowników na forum. Wyżywaniu się na nich przez cyniczne i ironiczne komentarze. Na nieuzasadnionionej niczym, ciągłej krytyce. Na ekstremalnej kontroli i poganianiu, niczym nadzorca średniowiecznego (usunięte przez administratora) No i oczywiście na umniejszaniu kompetencjom. Pasywno-agresywnym tonie. Nakładaniu nadmiernej ilości zadań. Dodawaniu zadań niezgodnych z opisem stanowiska pracy. Na obrażaniu się. Protekcjonalnym tonie. Na znajdywaniu kozła ofiarnego i gnębieniu go, np. przez bitą godzinę na forum. A, no i spóźnianiu się z wypłatami, bądź robieniu przelewów na ostatnią chwilę. Cóż, mogłabym wymieniać jeszcze długo.
Powyższe nie ma miejsca codziennie - przeplatane jest z tzw. ,,dobrymi momentami”, co usypia czujność i daje nadzieję na ,,normalność”. Szybko jednak okazuje się, że to ułuda i regularność tych zachowań bezspornie kwalifikuje je jako mobbing.
Niestety nawet świadomość faktu, że takich metod używają tylko ludzie słabi, a taki absolutny brak wrażliwości emocjonalnej jest zaburzeniem dysocjacyjnym, pomaga jedynie na krótką chwilę - bo codzienna krytyka, obraźliwe traktowanie i pasywno-agresywny ton wykańcza do tego stopnia, że po pewnym czasie żadne usprawiedliwienia nie są wystarczające.
Oczywiście stworzona przez prezesa aura siły to złudzenie, jednak ten absolutny brak pokory zdumiewa - szczególnie w kontekście osoby, ktòra w pośredni sposób uczestniczyła w tragedii w Uhninie. Żadna lekcja nie została z niej wyciągnięta.
A teraz suche fakty na temat tego miejsca pracy: dwie pracownice, które wylądowały na interwencji psychiatrycznej i zwolnieniu lekarskim - przez mobbing. Kilku pracowników, którzy przyszli i od razu odeszli z tej firmy na przestrzeni mniej niż dwóch lat.
Najbardziej przeraża jednak służalczy stosunek dwóch najwytrwalszych pracowników, którzy znosząc to wszystko, przejawiają już chyba objawy syndromu sztokholmskiego. Jakby tego było mało, do całości obrazka dochodzi niestabilna emocjonalnie księgowa.
Łączę się w bólu z poprzednią pracownicą, ktòrej nigdy nie poznałam, ale która gdyby zostawiła komentarz na tym portalu, uchroniłaby mnie przed płaczem, zwątpieniem w swoje umiejętności i interwencją psychiatry. Ja zachowam się inaczej - mam nadzieję że ten komentarz pomoże komuś przed podjęciem decyzji.