Ryszard12.03.2025 10:23
Były pracownik
Wyjechałem tam do pracy w niedzielę 19.01.2025 jako operator żurawia wieżowego.
Byłem poinformowany, że w poniedziałek rano szef podpisze ze mną umowę o pracę.
Rano szef się pojawił, dał mi ładne ubrania robocze bez butów, do tego starą kurtkę, kask i rękawice po innej osobie. Umowy nie otrzymałem. Tu "zapaliła mi się pierwsza czerwona lampka". Praca OK, od 6:00 do 18:00. Po trzecim dniu pracy, wieczorem dostałem dokumenty do podpisania, gdzie okres umowy nie był zgodny z moją prośbą, ponieważ prosiłem o umowę na jeden miesiąc, aby móc się wzajemnie poznać i po tym czasie aspirowałby do wyższej stawki oraz chciałem wyjaśnić kwestię urlopu, bo umowa określała ten wymiar na 24 dni, a jak się dobrze orientuję, w budownictwie w Niemczech należy się 30 dni urlopu. Na domiar złego umowa ta była datowana 10.10.2025, a powinnoa być 20.01.2025, czyli jest nieważna. Ja rozumiem, że można pomylić 01 z 10 ale 10 z 20 ? Druga "czerwona lampka". Napisałem w tej sprawie e-mail do firmy z zapytaniem, który wysłałem czwartego dnia rano, przed pracą. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi do wieczora. Trzecia "czerwona lampka" i decyzja o rezygnacji z pracy w tej firmie.
W czasie tych czterech dni zarobiłem 940 euro, które ten pracodawca postanowił zachować dla siebie, czyli po prostu mnie okradł.