Growth, Accountability, Transparency i Operational Excellence. Tak Tigers lubi opowiadać o sobie. Z perspektywy osoby, która widziała tę firmę od środka, dużo ciekawsze jest to, jak te hasła wyglądają w praktyce.
Growth
Łatwiej mówić o Growth niż przyznać, że przez lata odchodzili kolejni ludzie, a razem z nimi kolejne kawałki doświadczenia, wiedzy i kompetencji. Oczywiście, każdy pracownik jest zastępowalny. Można zatrudnić następną osobę, dać jej dostęp do ClickUpa i po kilku miesiącach uznać temat za zamknięty. Bardzo ciekawe było natomiast rozwiązanie problemu rotacji. W komunikacji do całej firmy padło określenie, że ludzie odchodzą do (usunięte przez administratora) firemek”.
Może rzeczywiście wszyscy odchodzą, bo przytłoczyła ich skala zajebistości Tigers i zapragnęli sprawdzić, jak wygląda życie gdzie indziej. To zdecydowanie wygodniejsza wersja niż zadanie sobie pytania, dlaczego kolejni ludzie wybierają wyjście.
Accountability
Jedno z częściej powtarzanych zdań brzmiało:
„Dlaczego przychodzisz do mnie z problemem, a nie z rozwiązaniem?”.
Bardzo wygodna zasada. Pracownik ma znaleźć problem, przyczynę, rozwiązanie, przygotować plan i najlepiej jeszcze samemu go wdrożyć. A kiedy coś pójdzie nie tak, zawsze można wrócić do pytania, dlaczego nie przewidział problemu wcześniej. Czasami wyglądało to jak zarządzanie przez delegowanie odpowiedzialności w dół.
To po co jest lider?
Operational Excellence
Firma potrafiła poświęcić ogromną ilość czasu na budowanie procesów, funkcji i narzędzi. Nie zawsze było przy tym jasne, po co właściwie powstają. Dobrym przykładem byli Account Managerowie. Funkcja miała odciążać specjalistów i zajmować się relacją z klientem. Po roku jeden z Account Managerów sam przyznał mi przed odejściem, że nie wie, jakie właściwie są jego obowiązki i że nie ma czasu zajmować się moimi klientami.
W praktyce specjalista odpowiadał za komunikację, merytorykę, realizację usługi i dowożenie wyniku. Account Manager pojawiał się przede wszystkim wtedy, kiedy pojawiał się problem i trzeba było wejść na spotkanie z klientem oraz obiecać, że specjalista wszystko rozwiąże.
Doskonały system.
Podobnie wyglądała sprzedaż. Na jednym z ofertowań byłem jako specjalista razem z handlowcem z wieloletnim stażem. W pewnym momencie usłyszałem od niego:
„Nie wiem, na czym polega twoja usługa”. Nie chodziło o nową osobę. Chodziło o człowieka z wieloletnim stażem, który miał sprzedawać klientowi usługę.
Do tego AION i automatyzacje. Odpowiedź na coraz więcej problemów zaczynała wyglądać podobnie:
AION → automatyzacja → najlepiej jeszcze dosprzedać klientowi te lub inne usługi.
Czy rzeczywiście rozwiązuje to problem? To było pytanie drugorzędne.
Transparency
Tigers lubi mówić o transparentności. W moim odczuciu jednostronnej.
Najpierw pokazujesz ludziom, że mogą mówić wszystko. Potem pokazujesz im, co dzieje się z tymi, którzy rzeczywiście mówią wszystko.
Ciekawe, czy w trakcie czytania tej opinii ktoś już pomyślał, jak ją usunąć albo ustalić autora. Wiem, że przy wcześniejszych krytycznych komentarzach pojawiały się pomysły dotyczące ustalania autorów i działań prawnych.
Średnia ocen na początku roku wynosiła 1/5, a teraz, dziwnym trafem, przy 286 ocenach wynosi 3,7/5. Nie twierdzę, że wszystkie te oceny są fikcyjne. Po prostu trudno mi uwierzyć, że nagle znalazło się aż tylu zachwyconych pracowników. Pozdrawiam osobę odpowiedzialną za pilnowanie tych cyferek. ;)
Kultura pracy
W Tigers zdarzały się bardzo długie godziny pracy. Osoba mówiąca, że pracuje po kilkanaście godzin dziennie i nie daje już rady, usłyszała: „Ja tak pracuję od kilku lat i nie narzekam”.
Kiedy sam mówiłem o pracy po godzinach, słyszałem: „Źle organizujesz sobie pracę”.
Czyli albo nie wytrzymujesz tempa, albo źle zarządzasz czasem. Bardzo wygodne.
„Tigers to ludzie” było hasłem, które szczególnie dobrze działało przy okazji rocznic.
Podziękowania, oklaski, kolejne lata w firmie.
A później ten sam człowiek odchodzi i nagle można usłyszeć, że „chciał tylko pieniędzy” albo że trafił do (usunięte przez administratora) firemki”. Widocznie „Tigers to ludzie” działa najlepiej, kiedy człowiek nadal jest częścią Tigers. W przeciwnym razie można już liczyć na obgadywanie za plecami.
B2B
Standardem współpracy jest B2B, a umowa o pracę jest wyjątkiem. Nie mam problemu z samym B2B. Mam problem z sytuacją, w której sposób organizacji pracy może przypominać zatrudnienie etatowe, ale bezpieczeństwo pozostaje po stronie pracownika. Czy konkretne umowy spełniają przesłanki stosunku pracy? To zostawiam prawnikom. ;)
Pamiętam również sytuację, o której opowiedziała mi jedna z pracownic. Po powiedzeniu przełożonej, że zależy jej na umowie o pracę, miała usłyszeć:
„A co? Planujesz zajść w ciążę?”.
Nie byłem przy tej rozmowie. Przytaczam ją jako sytuację opowiedzianą mi bezpośrednio przez osobę, której dotyczyła.
G . O . A. T .
Growth
Operational Excellence
Accountability
Transparency
Ktoś kiedyś napisał, że z GOAT zostało tylko „GOA”.
Moim zdaniem zostały tylko kropeczki