Pies, który był pod moją opieką połknął tabletkę przeciwbólową, która była przeznaczona dla mnie. W związku z tym, że to bardzo groźna sytuacja udałam sie do kliniki gdzie akurat trafiłam na dyżur Pani Katarzyny Tomczyk. Poprosiłam recepcjonistę aby poinformował Panią o tym jaka jest powaga sytuacji a ona na to "No to co?" i kazała nam czekać 15 min podczas których tabletka sie wchłaniała do psiego organizmu a jak sie okazuje wystarczyło podać mu kropelki przeciwwymiotne i czekać kolejne 20 min aż zaczną działać. W czasie tych 20 min podczas podaniu kropli Pani Tomczyk czytała mi z książki jakie są konsekwencje połkniecia takiej tabletki dla psa oraz jaki jest czas wchłaniania. Ten czas był niezwykle krótki, ale mógłby byc krótszy gdyby zareagowała od razu.
Pies nie zwymiotował, dostał kolejny raz krople i nakaz czekania kolejne 20 min. Tym razem zareagował, ale w sumie po 30 min od podania kropli i po 40 od przyjazdu do gabinetu. No niech mi ktoś powie, że tego nie dało sie załatwić inaczej. Pies na szczęście ma sie dobrze, ale to jak nas ta kobieta potraktowała, w zasadzie jego jest poniżej krytyki. Chciałabym żeby jej przyszli pacjenci wiedzieli jaka potrafi być.