Pan Henryk, który jest właścicielem ośrodka najpierw obiecuje pracą zmianową po osiem godzin, zamieszkanie oraz wyżywienie. Przy tym pracowników szuka nie miejscowych.
Po przyjeździe pracownika, oprócz Pana właściciela, spotyka go pani o nieoznaczonych obowiązkach i stanowisku, która ogłasza że pracownik musi natychmiast zapłacić kaucję 1000 złotych — żeby nie uciekł bez uprzednie. Oprócz tego musi płacić za mieszkanie, wyżywienie oraz kupić sobie strój służbowy za własne pieniądze. Jeżeli pracownik nie ma możliwości wyjechać w tej samej chwili i na swój strach zostaje w pracy, będzie za kilka dni przeniesiony na inne stanowisko, do pracy na którym nie ma doświadczenia oraz zdolności fizycznej. Także będzie miał do czynienia z krzykami, chamstwem oraz dyskryminacją wobec płci. A po kilku skargach ( w tym na problemy zdrowotne) będzie zwolniony bez żadnych wypłat. Lepiej pomyśleć czy warto tak ryzykować, bo obiecywanej pracy i zarobków w każdym razie nie będzie.