Opinia wydana jako były pracownik restauracji jaglana w Skarszewach. Restauracja sama w sobie ładna,mimo dołożonych stolików niż jest w planie,co zaczęło przypominać jadłodajnie,gdzie każdy słyszy każdego,bo tak blisko są siebie stoliki,w papudajni w Skarszewach, ma się więcej prywatności. Zostałam przyjęta gdy jeszcze restauracja była w trakcie przygotowań,czyli sprzątanie po kilka godzin dziennie,szkolenie z baristy i wnoszenie i wynoszenie stołów,gdzie jeden z nich niefortunnie spadł mi na nogę.Aplikowałam na pomoc kuchenną,ale szefowa z menadżerem zaproponowały mi kelnerkę na co przystałam. Z ustaleń szefowej miałyśmy pracować dwa dni pracy,dwa dni wolne,w weekendy miała pomagać nam młodzież szkolna zatrudniona na czas wakacji.Z powodu wypadku w pracy byłam na tygodniowym zwolnieniu. Po powrocie do pracy restauracja już była otwarta. Mój pierwszy dzień pracy,był moim ostatnim. Niestety gdy zobaczyłam mój grafik pracy postanowiłam porozmawiac o tym z szefową,gdyż na grafiku miałam 22 godziny pracy na tydzień, co dla mnie jest stanowczo za mało, tym bardziej,że do pracy dojeżdżałam 25 km w jedną stronę. Podczas rozmowy z szefową, gdy tylko wspomniałam,że obiecywała nam inne godziny pracy szefowa nagle wyskoczyła,że ma mnie nagrane na kamerach jak powiedziałam SZEFOWA (usunięte przez administratora) Poprosiłam o okazanie nagrania,ale w zamian usłyszałam proszę zdjąć fartuch. Nie wiem czy pani szefowa,wie że nagrywanie głosu w miejscu pracy jest karalne. Restauracja jest otwarta około miesiąca i zwolnione już zostały 3 kelnerów, barmanka odeszła jedna sama po dniu pracy,jeden barman zwolniony. Jak i osoby z kuchni też zostały zwolnione. W ciągu miesiąca odeszło około 6 osób. REWELACJA . Nie polecam jako miejsca pracy. Jedzenia nie próbowałam i nigdy nie spróbuję!