Jako były pracownik Neuron Cube na stanowisku prowadzącego zajęcia z druku 3D dla dzieci: nie polecam pracy w tej firmie. Praca wiąże się ze znacznie większą ilością obowiązków, niż to jest z góry określone, a płaca tego nie odzwierciedla. I nie chodzi tu o samo prowadzenie zajęć, a bardziej o ich logistykę. Prowadzący są odpowiedzialni za kilkanaście laptopów, ich codzienne ładowanie i transport. Nawet z samochodem bywa to trudne, bo nie każda szkoła ma windę, a ze względu na godziny zajęć (15-18, godziny szczytu) znalezienie miejsca parkingowego blisko szkoły bywało po prostu niemożliwe. Następnie, po przytarganiu kilkunastu kilogramów sprzętu; odbywają się zajęcia. Te bywają spoko, szczerze: najlepsza część tej pracy. Oczywiście, o ile w środku semestru nie zostaną dopisane kolejne dzieci które trzeba uczyć Blendera od podstaw. Wtedy wszystko się wali, bo albo połowa grupy się nudzi albo nie będzie nadążać i zajęcia leżą. Zysk właścicieli firmy zawsze przeważa nad jakością zajęć. Prowadzący zajęcia byli nawet zachęcani aby wykonywali projekty za dzieci, co absolutnie nie ma sensu i jest tylko stratą czasu i pieniędzy. Po zajęciach trzeba obrobić pliki do wydruku 3d. Czasochłonne zajęcie za absolutnie śmieszne pieniądze. Wydruki są tworzone w Warszawie i bardzo często zdarzało się że nie docierały one na zajęcia, nie z winy prowadzących, ale to oni musieli potem świecić oczami przed dziećmi i ich rodzicami. Totalny chaos organizacyjny i zawiedzione dzieci. W ogłoszeniu firma zapewnia gotowe materiały merytoryczne: bzdura. Poza kilkoma bardzo prostymi projektami na początku roku, instruktorzy muszą wymyślać projekty sami, a grupy rzadko kiedy są podzielone ze względu na stopień zaawansowania uczniów, co wywołuje chaos i rozczarowanie dzieci, które nie chcą robić kilka razy tego samego projektu. Dla osób niewtajemniczonych w obsługę Blendera: owszem, w tym programie można stworzyć wszystko, ale to nie jest zabawka, którą dziecko wieku lat 5 pojmie od razu. Tak, firma zachęcała do zajęć dzieci również w tym wieku, co sprowadzało się często do tego, że komputery już po kilku miesiącach były w bardzo kiepskim stanie, a projekty w większości były wykonywane przez prowadzących. Blender to nie jest łatwy program, 30-paro letni ludzie przez niego płaczą, co dopiero małe dzieci. O samej wartości edukacyjnej tych zajęć możnaby pisać wiele, nie są one całkowicie pozbawione sensu. Bywają uczniowie bardzo zdolni, którzy potrafią zaskoczyć pomimo młodego wieku. Jednakże organizacyjnie te zajęcia nie są dobre dla nikogo. Firma jest bardzo chętna do nadużywania dobrej woli pracowników, sama jednak stosuje manipulacyjne taktyki strasząc obciążeniem odpowiedzialnością finansową za spóźnienie się na zajęcia (korki i sytuacje losowe się zdarzają, a nie ma możliwości odrobienia zajęć z dziećmi w innym terminie, nie jesteś w stanie fizycznie dostać się na zajęcia? MASZ PECHA). W umowie nie było mowy o odpowiedzialności finansowej za coś takiego, tego typu rzeczy były ogłaszane dopiero po fakcie. Natomiast pracownicy wykazujący się szczególną inicjatywą: aktualizowaniem skryptów, prowadzeniem zajęć w pojedynkę w grupie, w której konieczna jest dwójka prowadzących lub naprawianiem mocno uszkodzonych prac (mam na myśli nie tylko kwestie kilku poprawek, ale Blender to skomplikowany program, a dzieci bywają bardzo kreatywne i nieskoordynowane) nie są wynagradzani w żaden sposób, a jest to praca wymagająca dodatkowego czasu i siły. Poza godzinami pracy instruktorzy musieli brać udział w "szkoleniach" podczas których insynuowane było, że ze względu na niewielki rozmiar branży, nasi przełożeni mogą wystawić nam, instruktorom, złą opinię, więc lepiej żebyśmy poważnie się zastanowili nad zwolnieniem się. Ostatecznie wszystkie umowy z prowadzącymi we Wrocławiu zostały zerwane na miesiąc przed ich umawianym wcześniej zakończeniem, a oddział we Wrocławiu rozwiązany. Dlaczego? Nie wiemy, ale skoro taki syf i niesmak firma zostawiła po sobie we Wrocławiu to kto wie, co wydarzy się w innych miastach. W Warszawie ponoć to działa lepiej, możliwe że posiadanie stałej siedziby firmy wpływa korzystnie na jej organizację. Bardzo tego brakowało we Wrocławiu.